Madama Butterfly w Poznaniu

414

Udostępnij! Tweetnij! Do terminarza Przypomnij mi


Podkreśla się często, że Puccini, co po doświadczeniach XIX-wiecznej opery, jest raczej niecodzienne, nie interesował się polityką. Jest w tym stwierdzeniu tylko pół prawdy, ponieważ Madame Butterfly stanowi świadectwo głębokiego zainteresowania polityką: nie polityką partii i wyborów, ale ukrytą politycznością samej opery. Dzieło to zrywa z tradycją ukazywania Dalekiego Wschodu jako miejsca rozkoszy, kultywowaną zawłaszcza przez twórców francuskich. Puccini pozwala przemówić drugiej stronie: głosem Cio-Cio-San, ofiary Europejczyka, szukającego na Wschodzie zmysłowych podniet. Jest to głos krzywdy i nieszczęścia, identyczny pod każdą długością i szerokością geograficzną. W epoce, gdy Europa wierzyła jeszcze butnie w swą wyższość, a w reszcie świata widziała przedmiot podboju, Puccini, podobno konserwatywny kompozytor, potrafił skutecznie zerwać z takim sposobem myślenia, w którym tkwili tak radykalni moderniści, jak Richard Strauss. Zadaniem naszej epoki jest odzyskanie głosu tego dzieła, nie pozwalając, by stało się jedynie zbiorem pięknych arii.