Top Lista

22-03-2018-16:10:04

10 różnych piosenek Jacka White'a



Jack White, Norah Jones, Danger Mouse, Daniele Luppi fot. EMI Music Poland

Nowa płyta Jacka White'a właśnie trafia do sprzedaży. Po singlach wiadomo, że... nie wiadomo, czego się spodziewać. Chcąc się lepiej przygotować na album "Boarding House Reach", przypomnijmy sobie różne, czasem mocno zaskakujące utwory, przy których realizacji brał udział Jack White.

10. Wanda Jackson - "You Know I'm No Good"

Wanda Jackson to pionierka rock and rolla, królowa rockabilly. Innymi słowy, zasłużona artystka. Nie będzie chyba wielkiej przesady w stwierdzeniu, że młodemu pokoleniu wokalistkę przedstawił Jack White, kiedy postanowił wyprodukować jej trzynastą płytę. Album "The Party Ain't Over" z 2011 roku zawiera covery utworów takich wykonawców jak Bob Dylan, Jesse Stone czy Amy Winehouse. Krążek dotarł na 17. miejsce rockowej listy Billboardu, w czym zapewne pomogła reputacja Jacka White'a.

9. Insane Clown Posse - "Leck Mich Im Arsch"

W tym przypadku Jack White nawiązał współpracę z hiphopowym duetem Insane Clown Posse, który tworzą Shaggy 2 Dope i Violent J. Dokładnie rockman jest współautorem piosenki i producentem. Za podstawę posłużyła tak samo zatytułowana kompozycja Wolfganga Amadeusza Mozarta, którą napisał na potrzeby imprez z przyjaciółmi.

8. The Black Belles - "Honky Tonk Horror"

The Black Belles to rockowo-gotycka, żeńska grupa. Nic dziwnego, że wpadła w oko Jackowi White'owi. To właśnie on odkrył zespół i zaproponował kontrakt w swojej wytwórni Third Man Records. Oczywiście wyprodukował też ich debiutancki i jedyny, imienny album. W singlowym "Honky Tonk Horror" ewidentnie "słychać" rękę Jacka White'a - dominują brudne, przesterowane gitary.

7. Rome - "The Rose with the Broken Neck"

"Rome", to album amerykańskiego producenta Danger Mouse'a i włoskiego kompozytora, Daniele Luppiego. Do realizacji dzieła panowie zaprosili Jacka White'a i Norę Jones. Jacka słychać w nagraniach "Two Against One" i "The World" oraz walczykowym, smutnym "The Rose with the Broken Neck".

6. The Raconteurs - "Steady, As She Goes"

Jeden z niewielu projektów Jacka White'a bez udziału kobiet. W skład formacji The Raconteurs wchodzili także Brendan Benson, Jack Lawrence (z The Greenhornes, Blanche) oraz Patrick Keeler (z The Greenhornes). "Steady, As She Goes" to debiutancki singel, a zarazem najpopularniejszy utwór zespołu. Numer, który Jackowi White'owi podsunął Brendan Benson z prośbą, by dopisał słowa, początkowo miał bardziej reggae'owe brzmienie. Kiedy zajął się nim Jack White, nabrał rockowego charakteru. Utwór tak naprawdę dał początek całemu przedsięwzięciu, jakim było The Raconteurs. - Tak bardzo nam się podobała ta piosenka, że po prostu ją graliśmy, aż w końcu uznaliśmy, że trzeba założyć zespół, o którym od dawna rozmawialiśmy - mówił White.

5. Jack White - "High Ball Stepper"

O ile jeszcze pierwszy solowy album Jacka White'a ("Blunderbuss") nie tak mocno różnił się od jego dokonań z The White Stripes, tak "Lazaretto" to już inna bajka. Materiał znacznie bardziej wymagający, mniej piosenkowy, momentami dziwaczny, czego dowodzi chociażby "High Ball Stepper" - mocno intrygujący i bezkompromisowy kawałek. Tak naprawdę to instrumentalny zgiełk, przefastrgowany szaloną wokalizą.

4. Alicia Keys i Jack White - "Another Way to Die"

- Połączenie rocka i soulu do filmu o Bondzie dało tajemniczą, niespodziewaną, mocną i seksowną piosenkę, którą uwielbiam - powiedziała Alicia Keys. Trzeba przyznać, że miała rację, ale kiedy ogłoszono, kto wykona numer dla 007, było sporo nieufności i sceptycyzmu. Kawałek, który powstał do "007 Quantum of Solace" okazał się jednak ciekawy, pozytywnie zaskakujący i choć nie najbardziej bondowski w historii, na pewno nie najgorszy. Refren przypomina nieco przeciąganie liny przez tych dwoje, wydawać by się mogło, skrajnie różnych artystów.

3. Beyoncé - "Don't Hurt Yourself"

Kapitalny numer z naprawdę dobrej płyty Beyoncé. W utworze wykorzystano sample "When The Levee Breaks" Led Zeppelin, a Jack White zaśpiewał z Beyoncé i zagrał.

- Rozmawiałem z nią i powiedziała, że chciałaby być w moim zespole - opowiadał Jack White. - Zdziwiłem się, ale powiedziałem, że chętnie bym coś razem zrobił. Uwielbiam jej głos, ma w sobie coś z Betty Davis czy Arethy Franklin. Wzięła szkic tekstu i zmieniła go w najbardziej brawurową, wściekłą, niesamowitą piosenkę. Nawet nie wiem, jak ją zaszufladkować - czy to rock and roll, czy soul. "Don't Hurt Yourself" to niezwykle mocny numer. Jestem pod wrażeniem tego, co zrobiła.

Nagranie zapewniło Beyoncé nominację do Grammy w kategorii Best Rock Performance.

2. The White Stripes - "Blue Orchid"

Oczywiście, "Seven Nation Army" to największy i najbardziej rozpoznawalny utwór The White Stripes, ale właśnie dlatego dobrze przypomnieć, że duet miał też inne znakomite kawałki, na przykład "Blue Orchid". Surowy, wyrazisty rytm i wściekłe gitary to bez wątpienia znaki szczególne tej nieistniejącej już kapeli. W numerze znajdziemy odniesienia do biblijnej przypowieści o Ewie zrywającej jabłko z rajskiego drzewa.

Mówiło się, że piosenka dotyczy albo osławionej bójki między Jackiem White'em a Jasonem Stollsteimerem z The Von Bondies albo związku Jacka White'a z Renée Zellweger, a dokładnie jego zakończenia. Muzyk z Detroit jednak temu zaprzeczył. W klipie pojawia się Karen Elson, późniejsza żona rockmana. Za kamerą stanęła szalenie utalentowana Floria Sigismondi.

1. The Dead Weather - "Treat Me Like Your Mother"

Jack White i Alison Mosshart (The Kills) to połączenie wprost idealne. Dwoje niepokornych, na wskroś rockowych twórców. Nic dziwnego, że muzyka The Dead Weather jest tak przyjemnie zadziorna, kąśliwa, bezkompromisowa i seksowna. Potężna dawka rocka flirtującego z bluesem. "Treat Me Like Your Mother" to dobra wizytówka tego, czego można spodziewać się po The Dead Weather. Poza tym, piosence towarzyszy znakomity, ujmujący w swej prostocie a zrazem mocny teledysk, który nakręcił Jonathon Glazer. - Najlepsze było miejsce - wspomina Jack White. - Kręciliśmy w Lancaster w Kalifornii, skąd pochodzą Captain Beefheart i Frank Zappa. Wspaniale było mieć wymówkę, by się tam w końcu wybrać.

autor: Anna Szymla

Podziel się na facebooku!