Top Lista

28-06-2018-14:00:00

8 najlepszych piosenek Zbigniewa Wodeckiego



Zbigniew Wodecki fot. Albert Zawada

W sieci i eterze krąży piosenka "Chwytaj dzień" z niedokończonej, ostatniej płyty Zbigniewa Wodeckiego. Utwór zrealizowany z pomocą Kayah to rzecz zacna, ale jednak nie umywa się do największych przebojów Zbigniewa Wodeckiego. Te przedstawiamy poniżej.

7. "Jeden krótki dzień"

Nie jest to jeden z wielkich hitów Wodeckiego, ale pełna subtelności, klimatyczna piosenka, która udowadnia, że pan Zbigniew wspaniałe utwory nagrywał nie tylko w latach 70. i 80. Numer promował album "Obok siebie" z 2002 roku. W realizacji nagrania wziął udział brazylijski artysta Luis Ribeiro, znany z współpracy z Rickym Martinem.

6. "Izolda"

Pełna dramaturgii kompozycja, która idealnie nadałaby się do jakiejś lirycznej sceny w wielkim, amerykańskim musicalu.

5. "Chałupy Welcome To"

"Pszczółkę Maję" Wam podarujemy, ale "Chałupy Welcome To" musiały znaleźć się w naszym zestawieniu. Może to i ocean kiczu, może mało wyrafinowany aranż, ale jednak ważna część polskiej popkultury, a przede wszystkim dowód na to, że Zbigniew Wodecki miał do siebie i swojej twórczości duży dystans.

Piosenka powstała z myślą o Irenie Santor, ale ta nie chciała śpiewać o gołych babach. Zbigniew Wodecki nie miał takich obiekcji i pewnie trochę przypadkowo nagrał jeden z największych przebojów PRL-u.

Wieś Chałupy uhonorowała Wodeckiego za rozsławienie kurortu muralem zdobiącym jeden z peronów dworca.

4. "Z tobą chcę oglądać świat"

Zbigniew Wodecki nagrał kilka wspaniałych duetów, ale ten ze Zdzisławą Sośnicką jest najpiękniejszy. To pani Zdzisława zaproponowała współpracę. Chciała zaśpiewać jakiś zagraniczny przebój, ale pan Zbigniew stwierdził, że sam napisze coś lepszego. Był 1986 rok, zima w Sopocie. Wówczas powstało zaledwie kilka taktów, do których artyści wrócili później, gdy słowa dopisał Jonasz Kofta.

- To jest numer "amerykański" i wiem, że paru tamtejszych kompozytorów dałoby mi niezły grosz, gdybym im to oddał - wspominał na łamach Agory Wodecki. - Jak słyszę tę piosenkę, to się sam dziwię, że to ja napisałem. Jakby "palec boży".

3. "Jest jedna rzecz"

"Jest jedna rzecz" to część arcyciekawej kompilacji "Albo Inaczej", na której nestorzy polskiej piosenki wykonali utwory z tekstami polskich raperów. Zbigniew Wodecki zmierzył się ze słowami... Peji.

Wodecki z miejsca zgodził się na udział w projekcie, ponieważ wcześniej słyszał, jak Andrzej Dąbrowski wykonuje "Re-fleksje" Pezeta. Uznał, że skoro Dąbrowski mógł, to dlaczego nie on.

Wersja "Jest jedna rzecz" w wykonaniu pana Zbigniewa oczywiście pełna elegancji i aranżacyjnego bogactwa.

2. "Lubię wracać tam, gdzie byłem"

Kolejna cudowna, wzruszająca ballada w wykonaniu Zbigniewa Wodeckiego, z iście hollywoodzkim aranżem. Niebanalny tekst napisał Wojciech Młynarski. Jak po latach przyznał wokalista, była to dla niego pewnego rodzaju nobilitacja, po tej piosence dostał się do elit. - Jeśli tekst napisał Wojtek Młynarski, to znaczy, że wykonawca nie jest byle kim - wyjaśniał.

1. "Rzuć to wszystko, co złe"

Za sprawą tego utworu, a dokładnie jego nowej wersji zrealizowanej z zespołem Mitch & Mitch (oraz chórem i orkiestrą), Zbigniew Wodecki wrócił do łask i trafił do zupełnie nowej grupy odbiorców. "Rzuć to wszystko, co złe" pokazuje, jak szalenie muzykalnym i pełnym klasy artystą był Wodecki. Przepiękna kompozycja, z wakacyjnym klimatem rodem z francuskiej riwiery.

- Nie wiedziałem nawet, co to w ogóle jest ten Mitch & Mitch - opowiadał Wodecki. - W końcu jednak dałem się im namówić na wspólny koncert w Trójce. Chłopaki zaskoczyli mnie niesamowitą kreatywnością, zdolnością do improwizacji na scenie. Skojarzyli mi się z Frankiem Zappą, który też fantastycznie bawił się muzyką. Odjechany jest ten nasz Macio. Ujął mnie tym, że zainteresował się moimi piosenkami, o których ja sam zdążyłem już zapomnieć. Ta płyta ma przecież 37 lat. A tu nagle okazuje się, że jego ta muzyka kręci.

Płyta, o której mowa to debiut, czyli "Zbigniew Wodecki" z 1976 roku.

autor: Anna Szymla

Podziel się na facebooku!