Aktualności

21-08-2018-17:00:00

Roger Waters w Polsce: wspominamy dotychczasowe wizyty!

Roger Waters fot. Roger Waters Facebook

Podziel się na facebooku!

Na początku sierpnia głośno zrobiło się wokół koncertów Rogera Watersa w Polsce. Powodem był towarzyszący im odważny przekaz polityczny. Warto jednak pamiętać, że występy tego artysty to przede wszystkim wielkie audio-wizualne spektakle, nie ustępujące oprawie także pod względem zawartości muzycznej. Właśnie tak było podczas każdej z poprzednich wizyt Watersa w Polsce.

Roger Waters po raz pierwszy zawitał do Polski 7 czerwca 2002 roku. Fani zgromadzeni na Stadionie Gwardii doświadczyli niesamowitego spektaklu w ramach trasy „In the Flesh”. Nazwa trasy słusznie kojarzyła się fanom Pink Floyd: tak samo nazywała się trasa macierzystej formacji promująca album „Animals” w 1977 roku. Oczywiście tytuł pojawia się także dwukrotnie w trackliście albumu Pink Floyd z 1979 roku „The Wall”. Trasa „In the Flesh” była wielkim powrotem Watersa po 12-letniej przerwie w koncertowaniu i 7-letniej przerwie od świata muzyki w ogóle. Rozpoczęła się w 1999 roku i złożyły się na nią trzy indywidualne trasy. Dopiero trzecia z nich zawitała na Stary Kontynent, w tym także do Polski.

Watersowi na scenie towarzyszyli wybitni muzycy. Andy Fairweather Low wspierał Rogera na gitarze, basie i wokalu. Wieloletni współpracownik zarówno Pink Floyd jak i solowych wyczynów Watersa, Snowy White przejął obowiązki gitarzysty. Chester Kamen, brat Michaela Kamena, wziął na siebie obowiązki wokalne i gitarowe. Graham Broad, grający już wcześniej z Watersem, usiadł za perkusją. Syn Rogera, Harry Waters, grał na instrumentach klawiszowych, a także na gitarze akustycznej w „Comfortably Numb”. Na klawiszach wsparcia udzielał także Andy Wallace.

Repertuar był wyważony i mocno przekrojowy - od klasyków Pink Floyd, po solowy materiał z ostatniej solowej płyty studyjnej Watersa z 1992 roku „Amused to Death”. Fani macierzystej formacji muzyka mogli usłyszeć przede wszystkim bogaty wybór utworów z „The Wall” (jak „In the Flesh”, „Another Brick in the Wall (Part 2)” czy „Mother”). Z „The Final Cut” rozbrzmiały dwie kompozycje: „Get Your Filthy Hands Off My Desert” i „Southampton Dock”. Także dwa utwory wybrano z albumu „Animals”, a były to „Pigs on the Wing, Part 1” i „Dogs”. Niemal w całości rozbrzmiało „Wish You Were Here”, z którego zabrakło tylko „Have a Cigar”, nie zabrakło za to pełnej wersji „Shine on You Crazy Diamond VI-IX” zagranego na koniec pierwszego setu.

Silnie reprezentowane było „The Dark Side of the Moon”, z „Time” i „Money” na czele. Było też coś z najwcześniejszej, Barrettowej klasyki: „Set the Controls for the Heart of the Sun”. Jeśli chodzi o solowy materiał Watersa, to z „Amused to Death” wykonał utwór tytułowy, „It’s a Miracle”, „Perfect Sense (Parts 1 and 2)” i „The Bravery of Being Out of Range”. Był też jeden utwór z wydanego w 1983 roku „The Pros and Cons of Hitch Hiking” – „5:06 AM (Every Stranger’s Eyes)”. Na sam koniec artysta wykonał nową kompozycję, „Flickering Flame”, którą na niektórych koncertach w ramach tej trasy zastępowało „Each Small Candle”.

Druga wizyta Watersa w Polsce miała miejsce w 2006 roku. Chociaż w tym roku trwała trasa koncertowa, podczas której Waters prezentował w całości album Pink Floyd „The Dark Side of the Moon”, ominęła ona Polskę. Ale za to nie ominęło Polski coś, co ominęło większość „reszty świata”: opera „Ça Ira”. Mało tego, to właśnie w Polsce, na miesiąc przed premierą wersji płytowej, 25 sierpnia 2006 roku, na terenach Międzynarodowych Targów Poznańskich, odbyła się światowa premiera pełnego scenicznego wykonania opery! Poprzedziła ją konferencja prasowa w Warszawie, która miała miejsce 8 maja. W tym ogromnym przedsięwzięciu wzięło udział kilkuset artystów, wśród których znalazła się 70-osobowa orkiestra; 4 chóry: Chór Teatru Wielkiego, Chór Akademicki, Chór Chłopięcy i Chór Gospel London Community; czterech dyrygentów; czternastu solistów; baletnicy; ponad 100 aktorów i akrobatów. Wykonawców wspierały konie, różne pojazdy i ponad 100-osobowa ekipa technicznych. Imponująca była oprawa sceniczna: dekoracje, rekwizyty, efekty pirotechniczne na trzech scenach oraz dźwięk przestrzenny. To spektakularne widowisko obejrzało na miejscu 14000 widzów, a całość rejestrowana była przez TVP. Sam Roger pokazał się na początku i na końcu przedstawienia. Jedyne kolejne wykonania opery w 2006 roku miały miejsce 16 grudnia w Kijowie i 30 i 31 grudnia w Operze poznańskiej.

Kilka lat później Roger Waters postanowił przypomnieć swoją najsłynniejszą operę – „The Wall”. W ramach trasy „The Wall Live” zawitał w Polsce aż trzykrotnie; 18 i 19 kwietnia 2011 roku w łódzkiej Atlas Arenie i 20 sierpnia 2013 roku na Stadionie Narodowym w Warszawie. Trasa ta stanowiła unowocześnioną wersję oryginalnych koncertów Pink Floyd. Waters wykonywał „The Wall” ponownie na żywo w całości, po raz pierwszy od czasu koncertu w Berlinie 21 lipca 1990 roku. Muzyk sądził wówczas, że to już ostatnia trasa, bo robi się stary. Szczęśliwie dla fanów, jak się niedawno okazało, słowa te się nie sprawdziły. „The Wall Live” było ogromnych sukcesem: w 2013 Waters pobił Madonnę jako najlepiej zarabiający koncertujący artysta solowy. Pacyfista Waters i przekaz antywojenny.

Polscy fani obok Watersa ponownie zobaczyli na scenie Snowy’ego White’a, który poza gitarami zagrał również na basie w „Goodbye Blue Sky”. Za perkusją zasiadł ponownie Graham Broad, który grał także na ukulele w „Outside the Wall”. Na organach Hammonda ojca ponownie wsparł Harry, który w „Outside the Wall” zagrał również na akordeonie. Ponadto w zespole zagrali: Jon Carin na klawiszach i gitarach, Dave Kilminster na gitarach, banjo w „Outside the Wall” i basie w „Mother”, G. E. Smith na gitarach, basie, mandolinie w „Outside the Wall”. Z kolei wokalne partie Davida Gilmoura zaśpiewał Robbie Wyckoff.

Repertuar spektaklu w całości wypełniły utwory z „The Wall”, łącznie z dwoma utworami nie będącymi na oryginalnym wydaniu albumu: „What Shall We Do Now?” i „The Last Few Bricks”. W Warszawie zagrany został także „The Ballad of Jean Charles de Menezes”, jako akustyczne przedłużenie „Another Brick in the Wall, Part 2”.

Waters wrócił do Polski na początku sierpnia 2018 roku z dwoma koncertami, które odbyły się 3 sierpnia w krakowskiej Tauron Arenie i 5 sierpnia w gdańskiej Ergo Arenie. Nazwa trasy nawiązuje zarówno do utworu z „The Dark Side of the Moon”, jak i do przemowy Baracka Obamy w sprawie reform imigracyjnych.

Na scenie tym razem oprócz Dave’a Kilminstera i Jona Carina Watersowi towarzyszli Gus Seyffert na gitarach, basie i instrumentach klawiszowych; Jonathan Wilson na gitarach, klawiszach i wokalu; Bo Koster na klawiszach; Ian Ritchie na saksofonie i basie oraz Joey Waronker na perkusji.

O koncertach zrobiło się głośno w mediach głównie za sprawą silnego przekazu politycznego. Waters nie krył się ze swoją niechęcią do Donalda Trumpa. Przerwę w połowie koncertu wykorzystano na wyświetlenie na ekranie napisów o silnym wydźwięku społeczno-politycznym. Z kolei przed bisem Roger wygłosił kilkuminutowy monolog komentując m.in. sytuację polityczną w Polsce.

Obnoszenie się z poglądami politycznymi nie jest jednak w przypadku Watersa niczym nowym. Warto z kolei zwrócić uwagę na nowości w setliście względem poprzednich występów. Jak zwykle starym piosenkom Pink Floyd w repertuarze towarzyszy nowy materiał z ostatniej solowej płyty Watersa, „Is This the Life We Really Want?” z 2017 roku. Wśród utworów niegranych dotąd w Polsce, w setliście pojawiły się „One of These Days” z „Meddle”, „The Great Gig in the Sky” i „Us and Them” z „The Dark Side of the Moon”, „Pigs (Three Different Ones)” z „Animals”. Z kolei nowy album Watersa reprezentowany był przez „Déjà Vu”, „The Last Refugee”, „Picture That” i „Smell the Roses”. Dodatkowo na drugim koncercie w Gdańsku w segmencie bisowym rozbrzmiały „Wait for Her”, „Oceans Apart” i „Part of Me Died”. W Krakowie to samo miejsce zajęło „Mother” z „The Wall”. Oba koncerty zakończyły się spektakularną wersją „Comfortably Numb”.

Podobać się mogła także zwyczajowo spektakularna produkcja. Największe wrażenie robiło chyba przeobrażenie sceny w londyńską elektrownię Battersea znaną z okładki albumu „Animals”. Posłużono się prostym, ale bardzo efektownym sposobem: olbrzymie telebimy z tyłu sceny przeobraziły się w ściany budynku, zakończone przestrzennymi kominami, stanowiącymi dekorację sceny. Nie zabrakło też wielkiej dmuchanej świni latającej po hali z napisem „stay human”, także w języku polskim.

Roger Waters niezmiennie dba, by jego koncerty były niezapomniane. Bogata oprawa sceniczna, wymyślne efekty świetlne i pirotechniczne, niebanalne dekoracje i rekwizyty oraz dźwięk kwadrofoniczny to znaki rozpoznawcze jego występów na żywo. Muzyk we wrześniu kończy 75 lat i niewykluczone, że trwająca właśnie trasa „Us + Them” jest rzeczywiście jego ostatnią. Tym większą gratką dla fanów były jego ostatnie koncerty w Polsce.

źródło: Tymoteusz Kociński dla Koncertomania.pl
21-08-2018-17:00:00

Podziel się na facebooku!


newsy.