Top Lista

25-10-2018-14:00:00

12 najlepszych piosenek The Prodigy

Podziel się na facebooku!

//megafon.pl/clients/get.php?i=27&l=t1o2p3l4i5s6t7y8f9oty&view=photos_photo&id=12655 The Prodigy fot. Mystic Production

Nowy album The Prodigy tuż tuż. Singlowe "Need Some1" i "Light Up The Sky" pokazują, że zespół nadal jest bezkompromisowy i na pewno nie złagodniał. Nim jednak w nasze ręce trafi longplay "No Tourist", przypomnijmy sobie, co najlepszego dali nam The Prodigy.

12. "Out of Space"

Ciekawe połączenie rozszalałej elektroniki i bujanego reggae. Do strzelających syntezatorowych dźwięków dodano miękkie rytmy, tworząc jeden z bardziej pogodnych i roztańczonych numerów The Prodigy. Sample zaczerpnięto z "Chase the Devil" Maksa Romeo oraz "Critical Beatdown" hiphopowej grupy Ultramagnetic MCs. Wideo, zrealizowane częściowo z ujęciami w negatywie, nakręcił Russell Curtis.

11. "Baby's got a Temper"

Niealbumowy numer - pierwszy po 5-letniej przerwie. Po latach Liam Howlett uznał kawałek za dość słaby. - Musiał mi się podobać, kiedy go nagrywaliśmy, ale nie oddawał brzmienia, do którego The Prodigy dążyło - wyjaśniał. - To wolny, leniwy i po prostu dołujący utwór. Nie jest to porywająca rzecz. Raczej coś do czego wzrusza się ramionami.

10. "Invaders Must Die"

Ostra, momentami wręcz nieprzyjemna sonicznie piosenka.

- Pierwszy utwór na każdej płycie The Prodigy to musi być cios, prosto w łeb - tłumaczył Liam Howlett na łamach "Time Out Dubai". - To bardzo szorstki, elektroniczny kawałek, zupełnie inny od tego, co robiliśmy wcześniej. Mieliśmy około 60 procent nagrania, za pozostałą część odpowiada James Rushent z Does It Offend You, Yeah?

9. "Everybody in the Place"

Skoczy, nieco połamany, wypełniony kanciastymi elektronicznymi dźwiękami, rozpędzony numer. Wokalne sample należą do holenderskiego DJ-a Hardwella.

8. "Voodoo People"

Skoczny, energiczny kawałek z ciekawą produkcją (smyki) i nieoczywistą, subtelną zmianą tempa. Na brytyjskiej wersji singla znalazł się remiks przygotowany przez The Chemical Brothers.

Tekst "… the voodoo who do what you don’t dare do people…" pochodzi z wiersza "The Shalimar" Gylana Kaina, członka afro-amerykańskiej grupy poetyckiej The Last Poets.

Cover nagrania The Prodigy popełniła szwedzka punk-rockowa formacja, Refused.

7. "Need Some1"

Kto obawiał się, że z wiekiem The Prodigy spuści z tonu, złagodnieje, może odetchnąć z ulgą. "Need Some1" to ostra, karabinowa elektronika, dużo kanciastych dźwięków i kapitalne wokalne sample. Jeśli na "No Tourist" będzie więcej takich nagrań, możemy być spokojni.

- Dla nas turystyka jest formą eskapizmu - napisali członkowie kapeli w oświadczeniu dotyczącym płyty "No Tourist". - Nie bądźcie turystami. Dużo bardziej ekscytujące jest podążać nieznanymi ścieżkami.

6. "Spitfire"

Agresywny kawałek z niemal metalowym brzmieniem. W realizacji utworu udział wzięła wokalistka i aktorka, Juliette Lewis. Numer pojawił się w kilku kinowych i telewizyjnych produkcjach jak "Rodzina Soprano", "Dom woskowych ciał" czy "Gotham". Piosenki przy wchodzeniu na lodowisko używała też hokejowa drużyna, Calgary Flames.

5. "No Good (Start The Dance)"

"No Good (Start The Dance)" to kwintesencja stylu The Prodigy. Szybkie tempa, zapętlenia, ostra elektronika i sample. Numer, który na klubowych imprezach można rozciągać w nieskończoność.

Na tekst nagrania składają się sfragmenty "You're No Good for Me" Kelly'ego Charlesa z 1987 roku.

4. "Firestarter"

Za świdrującą, ostrą gitarę odpowiada Jim Davies. Ponadto wykorzystano gitarowe sample z "S.O.S." The Breeders, a refren "Hey, Hey, Hey" zapożyczono z "Close (To The Edit)" The Art Of Noise. Piosenkę, utrzymaną w punk-rockowym klimacie, wyróżnia ponadto zapętlony rytm i agresywny klawisz. Był to pierwszy singel The Prodigy z Keithem Flintem na wokalu. Podobno numer jest o nim samym.

Wideo zrealizowano w tunelu, na zamkniętej stacji Aldwych w Londynie. Dziennikarze "New Musical Express", w zestawieniu z 2011 roku, umieścili "Firestarter" na 52. pozycji listy najlepszych piosenek z ostatnich 15 lat.

3. "Poison"

Na dwóch pierwszych płytach The Prodigy zazwyczaj korzystali z wokalnych sampli, ale w "Poison" wyjątkowo słyszymy głos członka formacji, MC Maxima. - To był dla nas punkt zwrotny - wspominał w rozmowie z magazynem "Q" Liam Howlett. - Freestyle na muzycznym podkładzie. Zastanawialiśmy się, dlaczego nie zrobiliśmy tego wcześniej.

Warto też zauważyć, że to dość wolna kompozycja jak na The Prodigy. - Wtedy wszyscy przyspieszali, szli w stronę drum'n'bassu - mówił w tej samej rozmowie Howlett. - Ja chciałem zrobić coś, co nie ustępowałoby pod względem siły, ale było znacznie wolniejsze.

2. "Breathe"

Mocny, rozpędzony, wręcz agresywny numer, który okazał się największym komercyjnym sukcesem The Prodigy.

W pierwszym tygodniu w Wielkiej Brytanii rozeszło się 195 tysięcy egzemplarzy singla, mimo iż piosenka promowana była w radiu wyłącznie w godzinach wieczornych. Nagranie zawiera sample "Da Mystery of Chessboxin'" z repertuaru Wu-Tang Clanu. Na gitarze zagrał ponownie Jim Davies.

1. "Smack My Bitch Up"

Może i "Breathe" to singlowy bestseller, ale "Smack My Bitch Up" to jednocześnie najciekawsze pod względem kompozycji oraz produkcji nagranie The Prodigy, no i najbardziej kontrowersyjne. Na próżno szukać na YouTube klipu, który zdaniem wielu promował przemoc wobec kobiet. Wideo kręcone było niczym gra komputerowa FPP (first-person perspective), czyli na ekranie widzieliśmy, to samo, co bohater, a dokładnie bohaterka, gdyż na koniec okazywało się, że to dziewczyna. A zaczynało się od wciągania kokainy, więc jak się można domyślić, dalej nie było grzecznie.

- Zaczęło się od Amerykanów, którzy po tytule wywnioskowali, że to piosenka o przemocy - opowiadał Liam Howlett. - Pomyśleliśmy, że dla zabawy zrobimy ekstremalne wideo. Nie chodziło nam o wywołanie kontrowersji.

Linia basu i główny wers pochodzą z "Give The Drummer Some" The Ultramagnetic Mc's.

autor: Anna Szymla

Podziel się na facebooku!