Aktualności

20-11-2018-10:00:00

50 lat... The Beatles - The Beatles

Fragment fotografii prezentującej specjalne wydanie albumu

Podziel się na facebooku!

„The Beatles” – jeden z największych albumów w historii muzyki, nagrany przez jeden z największych zespołów w historii muzyki. Dzieło kontrowersyjne, inspirujące, odważne, trudne. Zwierciadło narastających różnic światopoglądowych i prywatnych konfliktów między członkami zespołu. W tym roku słynny „Biały Album” obchodzi swoje pięćdziesiąte urodziny.

Historia powstawania tego albumu jest niezwykła już od samego początku. W 1968 roku The Beatles wybrali się na kurs medytacji transcendentalnej do Rishikeshu w północnych Indiach. W trakcie pobytu, między marcem a kwietniem, powstała znaczna część materiału. Muzycy przywieźli ze sobą łącznie około 40 kompozycji. Następnie wybrano spośród nich 26 i w maju zarejestrowano je w formie surowych dem w domu George’a Harrisona w angielskim mieście Esher.

Wersje demo stanowiły bazę do dalszych prac nad kompozycjami podczas sesji nagraniowych, które odbywały się w Abbey Road Studios w Londynie oraz częściowo w Trident Studios. Już wtedy The Beatles cieszyli się statusem supergwiazd i budżet w żaden sposób nie ograniczał ich czasu spędzonego w studiu. Sesje nagraniowe trwały od końcówki maja do połowy października 1968 roku. Album zapewne udałoby się nagrać szybciej, gdyby nie narastające konflikty na tle kreatywnym i prywatnym, które pochłonęły znaczną część czasu i energii potrzebnych na skompletowanie nagrań.

Proces twórczy nękały rozmaite problemy, a atmosfera z każdym dniem robiła się coraz gęstsza. Napięcie między Paulem McCartney’em a Johnem Lennonem było tak duże, że czasem decydowali się na jednoczesne nagrania w dwóch różnych studiach, z udziałem innych inżynierów. Muzycy wzajemnie krytykowali swoje utwory. John uważał kompozycje Paula za „mdłe i słodkie”, na co ten odpowiadał, że utwory kolegi są „szorstkie, pozbawione melodii i celowo prowokacyjne”. W wyniku tarć George Harrison i Ringo Starr zdecydowali się zdystansować w trakcie nagrywania. Każdy z członków zespołu, z wyjątkiem Ringo, pracował jednocześnie nad swoim solowym projektem.

W sierpniu, podczas pracy nad utworem „Back in the U.S.S.R.”, Ringo wyszedł ze studia, bo czuł się spychany na margines. Paul ciągle krytykował jego grę na perkusji. Po odejściu bębniarza, McCartney sam nagrał bębny do utworu „Dear Prudence”, jednak muzycy poprosili perkusistę o powrót, na co ten zgodził się 5 września.

Gęstej atmosfery nie wytrzymał producent George Martin, który w pewnym momencie niespodziewanie wyjechał na wakacje, pozostawiając za sterami Chrisa Thomasa. Inżynier dźwięku i wieloletni współpracownik The Beatles, Geoff Emerick, był wielce rozczarowany sesjami. Pewnego dnia Martin skrytykował nagrania wokalne McCartney’a, co spotkało się z ostrą reakcją w stylu „to sam sobie śpiewaj”. Będący świadkiem tego typu sytuacji Emerick 16 lipca podjął nagłą decyzję o rezygnacji i natychmiast opuścił studio nagraniowe.

Muzyków pochłonęły nie tylko nieporozumienia wynikające z niepokrywających się wizji muzycznych. Lennon już od pierwszego dnia pracy w studiu przyprowadzał do niego swoją dziewczynę Yoko Ono, czym złamał zasadę mówiącą o kategorycznej nieobecności w studiu partnerek i żon muzyków. W rezultacie kłótni, pozostali członkowie zespołu także zaczęli zapraszać do studia kobiety.

Z Lennonem wyjątkowo trudno było się porozumieć, gdyż nawet podczas pracy w studiu poświęcał więcej uwagi dziewczynie, niż pozostałym muzykom. Partnerzy nie stronili także od narkotykowych eksperymentów. Wybór fotografii zdobiącej okładkę solowego albumu Lennona spotkał się z bardzo krytycznymi komentarzami ze strony kolegów z The Beatles. Napięcia trwały dalej także po zakończeniu prac nad „białym albumem” i doprowadziły do ostatecznego rozpadu zespołu w 1970 roku.

Ostatecznie mimo tych wszystkich trudności sesje nagraniowe udało się skompletować. Zdaniem Lennona rozpad zespołu wisiał w powietrzu i to słychać na albumie. Spośrod 30 nagranych piosenek, tylko na 16 z nich można usłyszeć wszystkich członków The Beatles. Muzycy po latach rozstrząsali, czy dobrze zrobili upychając cały materiał na podwójnym albumie. Producent Martin już w trakcie nagrań sugerował, żeby podzielić materiał, ale zespół twardo bronił swojego. Album musiał bowiem pomieścić rozbuchane ego każdego muzyka.

„The Beatles”, dziewiąty studyjny album w dyskografii The Beatles, ukazał się 22 listopada w Wielkiej Brytanii i 25 listopada w Stanach Zjednoczonych. Przez fanów i krytyków przyjęty został raczej ciepło stając się #1 na obu rynkach. Przez wielu został okrzyknięty jednym z najlepszych albumów wszech czasów.

Słowa krytyki padły natomiast wobec niespójności albumu i polegania za bardzo na konwencji pastiszu i satyry. W tamtym czasie wielu oczekiwało od The Beatles komentarza politycznego.

Album wyróżnia także strona graficzna. Minimalistyczna, biała okładka kontrastuje z jazgotliwą ilustracją zdobiącą poprzedni album „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” (1967). Oprócz napisu „The Beatles” zawierała także stempel z unikalnym numerem seryjnym. Zdaniem Hamiltona, zamierzeniem było stworzyć ironiczną sytuację, w której produkt o nakładzie pięciu milionów jest wydany jako edycja numerowana. Po wielu latach, egzemplarze o niskich numerach sprzedawały się za zawrotne kwoty, przykładowo należący do Ringo egzemplarz z numerem 0000001 osiągnął na aukcji cenę 790.000 dolarów.

Zawartość albumu jest równie zróżnicowana, co światopoglądy członków zespołu. Znaleźć tu można nie tylko rock ‘n’ roll, ale też blues, folk, country, reggae, psychodelię i formy parodystyczne. Jako że podczas pobytu w Indiach muzycy komponowali przy użyciu jedynie gitary akustycznej, wiele piosenek zachowało ten klimat. Często autor piosenki wykonuje ją samodzielnie na gitarze bez towarzystwa pozostałych członków zespołu, czasem jest to tylko część grupy, np. w „Blackbird”, „Mother Nature’s Son” czy „Julia”.

Motywy parodystyczne przewijają się przez album już od otwierającej kompozycji „Back in the U.S.S.R.”, która jest parodią piosenki Chucka Berry’ego „Back in the USA”. Z kolei słynne „Ob-La-Di, Ob-La-Da” to pastisz muzyki ska. Nagrania tego wyjątkowo wesołego utworu zostały przypłacone wielką frustracją muzyków. Jej autor Paul nie potrafił wymusić od kolegów perfekcjonizmu w nagraniach. Nie pomagał Lennon śmiało okazujący nienawiść do piosenki poprzez nazywanie jej słowami „gówniana babcina muzyczka”. Utwór posłużył za główny motyw serialu „Life Goes On” (w Polsce „Dzień za dniem”).

Innym motywem przewodnim wybranych kompozycji na albumie są zwierzęta. Pojawiają się zarówno w tytułach, jak i treści utworów. „Blackbird” to jeden z najsłynniejszych utworów McCartney’a. Można w nim usłyszeć odgłosy ptaków pochodzące z bazy dźwięków Abbey Road. Jest to jeden z najczęściej coverowanych utworów The Beatles. „Martha My Dear” to piosenka McCartney’a, której tytuł wziął się od psa. Nagrał go sam z pomocą muzyków sesyjnych, zamiast kolegów z zespołu.

„Piggies” to piosenka Harrisona w której autor krytykuje chciwość i materializm współczesnego społeczeństwa. Nie będzie żadną niespodzianką dla słuchacza, że tutaj usłyszy odgłosy pochrumkującej świni. „Rocky Raccoon” to jedna z weselszych, skocznych i optymistycznych piosenek. „Why Don’t We Do It in the Road?” to głęboka refleksja McCartney’a po pobycie w Indiach, gdzie zobaczył dwie małpy kopulujące na ulicy i zaczął się zastanawiać dlaczego ludzie tak nie robią. Małpa pojawia się także w „Everybody’s Got Something to Hide Except Me and My Monkey”. Zwrot dodany na końcu tego długiego tytułu wziął się z powiedzeń Hindusów.

Znamienny jest utwór „Glass Onion”, którego tekst to krytyczne spojrzenie wobec zachowania niektórych fanów doszukujących się ukrytego przesłania w piosenkach The Beatles. Nie przeszkodziło im to snuć kolejnych teorii spiskowych po wysłuchaniu „I’m So Tired”. Zdaniem fanów po odtworzeniu ścieżki od tyłu słychać słowa: „Paul jest martwy, tęsknię za nim”.

Niechlubna historia wiąże się także z kolejnym często coverowanym klasykiem „Helter Skelter”. Przestępca Charles Manson wierzył, że na płycie są zakodowane wiadomości dotyczące nadejścia wojny apokaliptycznej i nadał swojemu ruchowi nakłaniającemu do morderstw nazwę od tytułu piosenki.

Oczywiście nie brakuje na albumie pięknych, lirycznych, zapadających w pamięć utworów, za które Beatlesów pokochały miliony. „Julia” to hołd oddany zabitej w wypadku drogowym matce Johna, Julii. „Long, Long, Long” jeden z najlepszych utworów The Beatles autorstwa Harrisona z poruszającym tekstem o wierze i pojednaniu z Bogiem. „Good Night” to kołysanka dla syna Lennona, Juliana, którą zaśpiewał Ringo.

Podczas sesji do albumu nagrano także dwa single nie umieszczone na albumie – „Hey Jude” i „Revolution”. Oba stały się wielkimi hitami.

Tracklista:

1. „Back in the U.S.S.R."

2. „Dear Prudence"

3. „Glass Onion"

4. „Ob-La-Di, Ob-La-Da"

5. „Wild Honey Pie"

6. „The Continuing Story of Bungalow Bill"

7. „While My Guitar Gently Weeps"

8. „Happiness Is a Warm Gun"

9. „Martha My Dear"

10. „I'm So Tired"

11. „Blackbird"

12. „Piggies"

13. „Rocky Raccoon"

14. „Don't Pass Me By"

15. „Why Don't We Do It in the Road?"

16. „I Will"

17. „Julia"


1. „Birthday"

2. „Yer Blues"

3. „Mother Nature's Son"

4. „Everybody's Got Something to Hide Except Me and My Monkey"

5. „Sexy Sadie"

6. „Helter Skelter"

7. „Long, Long, Long"

8. „Revolution 1"

9. „Honey Pie"

10. „Savoy Truffle"

11. „Cry Baby Cry"

12. „Revolution 9"

13. „Good Night"


9 listopada 2018 ukazała się nowa, jubileuszowa edycja albumu. Zawiera ona nowe remiksy i mnóstwo bonusów – łącznie 50 niepublikowanych wcześniej nagrań. Wśród nich są dema i alternatywne wersje studyjne. Wydawnictwo ma aż cztery wersje, z których największa zawiera 6 CD i 1 BD z różnymi miksami audio (PCM Stereo, DTS-HD Master Audio 5.1, Dolby True HD 5.1 i mono).

źródło: Tymoteusz Kociński / Koncertomania.pl
20-11-2018-10:00:00

Podziel się na facebooku!


newsy.