Aktualności

30-11-2018-12:42:17

Múm graja na żywo do filmu niemego

Udostępnij! Tweetnij!

Islandczycy z Múm zagrają na żywo do filmu niemego w ramach Festiwal Filmu Niemego i Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie.

múm fot. Morr Music

Festiwal Filmu Niemego i Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie po raz pierwszy łączą siły i zapraszają na pokaz filmu "Ludzie w niedzielę" ("Menschen am Sonntag") w ramach 19. Festiwalu Filmu Niemego 8 grudnia o godz. 20.15 w kinie Kijów.Centrum. Projekcji towarzyszyć będzie muzyka na żywo w wykonaniu islandzkiego duetu Múm.

Wyjątkowym wydarzeniem 19. Festiwalu Filmu Niemego w Krakowie będzie sobotni pokaz niemieckiego filmu z 1930 roku "Ludzie w niedzielę" w reżyserii Edgara G. Ulmera i Roberta Siodmaka. Przestrzeń Kijów.Centrum wypełni klimatycznymi dźwiękami islandzki zespół Múm. Podczas krakowskiego koncertu na scenie pojawi się duet założycieli, czyli Gunnar Örn Tynes oraz Örvar Smárason.

Łączący fabułę z dokumentem film "Ludzie w niedzielę" przedstawia 24 godziny z życia berlińczyków, którzy grają samych siebie. Powstał pod wpływem przełomowego filmu dokumentalnego Waltera Ruttmanna "Berlin, symfonia wielkiego miasta". Twórcy również uczynili tematem filmu tę metropolię, chociaż dziś "Ludzie w niedzielę" stanowią przede wszystkim fascynujący portret środowiska robotniczego lat dwudziestych w przeddzień dojścia Adolfa Hitlera do władzy. To dzieło utrzymane w duchu modernizmu, niejako w opozycji do dominującego wówczas w Niemczech nurtu kina ekspresjonistycznego. Film, uważany za jedno z arcydzieł niemieckiego niemego kina awangardowego, miał premierę właściwie u jego schyłku. Unikając nostalgii i staroświeckiej narracji, w sposób niekonwencjonalny uchwycił ludzi, miejsca i atmosferę tamtego czasu. Lekkość tej opowieści, nastrój pełen spokoju i światła jest uderzający tym bardziej, że przedstawia ona pokolenie, które czekała nieuchronna, a zarazem niemożliwa do przewidzenia wówczas katastrofa.

To pierwszy film wychowanego w rodzinie polskich Żydów Roberta Siodmaka, który pracując później w Hollywood, zasłynął m.in. filmem "Zabójcy" (1946). W pracach nad skryptem do filmu brał udział również urodzony w Polsce (w Suchej Beskidzkiej) Billy Wilder, który później stał się ikoną amerykańskiego kina za sprawą takich klasyków, jak "Pół żartem, pół serio" i "Bulwar Zachodzącego Słońca". Autorem zdjęć do filmu jest czterokrotny zdobywca Oscara Fred Zinnemann, reżyser "Dnia Szakala" i legendarnego westernu "W samo południe".

W latach 30. film nie miał własnej ścieżki dźwiękowej, w kinach wyświetlany był jedynie przy akompaniamencie nagrań piosenek Marleny Dietrich. To kolejny powód, by dać się porwać tej opowieści, której towarzyszy stworzona specjalnie do filmu muzyczna ilustracja Islandczyków z Múm, łącząca elektronikę, ambient i tradycyjne instrumenty w pełen emocji soniczny pejzaż. Te unikalne kompozycje muzycy prezentowali na scenie wielokrotnie, a niemiecki dziennik Die Tageszeitung pisał o ich występach: "Na szczęście Múm nie próbuje grać pierwszych skrzypiec, podobnie jak pianiści w początkach kina niemego raczej widzą się w roli akompaniatorów. To połączenie działa tak niesamowicie, że z łatwością możemy sobie wyobrazić 74-minutowy album z tą muzyką. Ten głos okazał się proroczy: ścieżka dźwiękowa do filmu ukazała się w lutym tego roku na płycie koncertowej z serii "Um:Laut", zbierając entuzjastyczne recenzje.

Udostępnij! Tweetnij!

TAGI: Múm