Recenzja

22-05-2019-15:49:56

Rammstein - Rammstein

Podziel się na facebooku! Tweetnij!

Ocena:

Niemiecka legenda zindustrializowanego rock-metalu dosyć długo, bo aż 10 lat, kazała czekać swoim wiernym fanom na kolejny album. Premiera „Rammstein” zbiegła się z ćwierćwieczem istnienia grupy. Czy Niemcy sprostali swojej legendzie? Jak najbardziej tak – „Rammstein” to jedna z ich najlepszych płyt.

Z 11 numerów zawartych na albumie z otwarciem nie można było trafić lepiej. „Deutschland” to bez wątpienia jeden z najlepszych utworów na całej płycie. Panowie na samym początku dają nam znać, że nadal są mistrzami motorycznych, ciosanych z kamienia riffów i oszczędnej, skondensowanej sekcji rytmicznej. Kolejna piosenka, „Radio”, upewnia, że bohaterami pierwszoplanowymi całego albumu są gitary oraz klawisze. Te pierwsze brzmią czysto metalowo, podobny zabieg swego czasu skutecznie zastosował Faith No More na „Album Of The Year” – tam również solidne gitary świetnie zostały wpasowane w momentami ambientowo-industrialne klimaty. Gra Christiana Lorenza, jakkolwiek oszczędna, jest z kolei wyjątkowo precyzyjna i pieczołowicie zaaranżowana.

Pomimo tego, że niemiecki sekstet nie zmienił stylu to na „Rammstein” powiewa także delikatny zefirek nowości. Znajdziemy je w genialnym „Puppe”, „Welt Weg”, czy choćby świetnym „Zig Dich” (chórki). Nowości są na tyle dyskretne, że każdy wierny fan może odebrać je jako udoskonalanie wypracowanego na przestrzeni lat (7 albumów) stylu. Za dobry przykład takiej ewolucji może uchodzić „Tattoo”.

Oczywiście Rammstein to w co najmniej 50% charakterystyczne wokale Tilla Lindemanna – mocne, chropowate, ale jednocześnie na najnowszym albumie jakby bardziej przestrzenne. W niektórych numerach standardowo dominują nad pozostałym instrumentarium, by w innych, jak np. w wieńczącym płytę „Hallomann”, ewidentnie ustępować pierwszeństwa świetnym klawiszom i sekcji motorycznej. Uwagę zwraca także pieczołowita produkcja albumu. Wszystko brzmi selektywnie, a każdy instrument ma swoje przysłowiowe 5 minut chwały. „Rammstein” nie ma przypadkowych czy zbędnych dźwięków.

Na płycie nie ma słabych utworów, a co najmniej połowa z nich z pewnością porwie tłumy na stadionach i wielkich arenach koncertowych. Refreny są wręcz jakby przygotowane pod śpiewającą wraz z zespołem publikę. Co ciekawe, Richard Kruspe (gitarzysta) zwierzył się w jednym z wywiadów, że tym albumem Rammstein chciał zbalansować na nowo swoją pozycję jako solidny zespół studyjny, a nie tylko kojarzony z barwnym show podczas występów na żywo. Z całą pewnością można stwierdzić, że doświadczonemu sekstetowi udało się to w pełni.

„Rammstein” zostanie z pewnością jedną z najmocniejszych pozycji katalogowych zespołu. Polecam gorąco.


Lista utworów:

  1. 1. Deutschland00:05:23
  2. 2. Radio00:04:37
  3. 3. Zeig dich00:04:15
  4. 4. Auslander00:03:51
  5. 5. Sex00:03:56
  6. 6. Puppe00:04:33
  7. 7. Was ich liebe00:04:29
  8. 8. Diamant00:02:34
  9. 9. Weit weg00:04:20
  10. 10. Tattoo00:04:11
  11. 11. Hallomann00:04:11

autor: Maciej Chrościelewski / koncertomania.pl

Podziel się na facebooku! Tweetnij!

TAGI: Rammstein