Recenzja

31-05-2016-18:33:23

BeMy - "Grizzlin'"

Podziel się na facebooku! Tweetnij!

BeMy muszą się podobać. Urodziwi, zdolni i z niebywałym drygiem do pisania potencjalnych przebojów.

BeMy to nowi ulubieńcy młodzieży, ale nie tylko. Bracia Mattia i Elie Rosinski urodzili się we Francji, a swojsko brzmiące nazwisko zawdzięczają polskim rodzicom. Rozgłos zyskali za sprawą udziału w "Must Be The Music", a obietnicę sukcesu spełnili debiutanckim albumem.

"Grizzlin'" to w zasadzie klasyczny rock-pop. Zgrabne kompozycje, chwytliwe refreny i mnóstwo energii. Czasem rodzeństwo lubi bardziej dramatyczne tony i mocniejsze aranżacje ("Forgive Me Woman"), najczęściej jednak proponuje lekką, pozytywną muzykę. Raz skoczną, z rockowym przytupem (numer tytułowy z "nawiedzonymi" klawiszami czy "Gateway"), kiedy indziej iście wakacyjną, soczystą, kolorową jak "Islands". Oczywiście, mają też w zanadrzu całkiem ładne ballady - lekko spowite wieczornym chłodem "Half of My Body". Wszystko to ma przyjemną barwę, podkolorowane jest rockowym instrumentarium, przepełnione miękką gitarą ("Black Swan"), urozmaicone tamburynami, napędzane charakterną perkusją, ale czasem też naszpikowane migoczącą elektroniką ("Tiny Closet").

W sumie o BeMy nie ma się co za dużo rozpisywać. Jeśli ktoś lubi brytyjskie i australijskie brzmienia, nośne melodie, wokalne harmonie, słoneczne klimaty, a czasem festiwalo-stadionowe hymny, na "Grizzlin'" znajdzie to wszystko. Hit za hitem.

Podziel się na facebooku! Tweetnij!

TAGI: BeMy