Aktualności

03-07-2019-21:42:00

Historia jednej piosenki... Organek – „Nazywam się Organek”

Okładka albumu, na którym znalazła się omawiana piosenka

Podziel się na facebooku!

Tomasz Organek to nieprzeciętny artysta. Po dekadzie sukcesów z zespołem Sofa postanowił zacząć muzyczną karierę od nowa, tworząc supergrupę pod własnym nazwiskiem, a po inspiracje sięgając do swoich muzycznych korzeni.

Powstała w 2003 roku grupa Sofa odważnie eksperymentowała z rozlicznymi gatunkami muzyki – od popu, przez funk, jazz, soul, R&B, po hip hop. Organek do zespołu zaprosił kolegów, których poznał w czasach studenckich. Były sukcesy, były trzy świetnie przyjęte płyty i jeden Fryderyk. Pootwierały się Organkowi drzwi do współpracy z wielkimi polskiej branży muzycznej – Kayah, Smolik. Jaki jest następny logiczny krok w takiej sytuacji? Według Organka - rzucić wszystko i zacząć od nowa.

Grupa Sofa zawiesiła działalność w 2013 roku. Tymczasem wykształcony muzyk Organek, mimo faktu studiowania na wydziale jazzu katowickiej Akademii Muzycznej, skierował swoją uwagę ku najwcześniejszym muzycznym inspiracjom. Dzieciństwo Organka było wypełnione klasyczną muzyką gitarową i pewnego dnia, po tych wszystkich muzycznych poszukiwaniach, poczuł organiczną potrzebę utworzenia projektu zainspirowanego działalnością klasycznych supergrup rockowych takich jak Cream czy Band of Gypsys Hendrixa.

Potrzebna mu była sekcja rytmiczna dopełniająca jego jako lidera – wokalistę i gitarzystę. Do projektu zaproszono basistę Adama Staszewskiego i perkusistę Roberta Markiewicza z Sofy i w takim składzie grupa, nazwana po prostu Organek, rozpoczęła pracę nad debiutanckim albumem „Głupi”. Organek zaprosił tych muzyków, ponieważ wiedział, czego się po nich spodziewać. Znałem ich elastyczność muzyczną, miałem pewność, że nie będę musiał tłumaczyć im, o co mi chodzi - opowiadał w rozmowie z magazynem „Teraz Rock” w 2016 roku. Poziom zgrania i porozumienia, jaki osiągnęliśmy obecnie, utwierdza mnie w przekonaniu dobrego wyboru. Klawiszowiec Tomasz Lewandowski dołączył do prac nad płytą w późniejszej fazie, wówczas jeszcze jako muzyk sesyjny. Dopiero później stał się oficjalnym członkiem składu.

Chcąc na nowo przedstawić się publiczności, Organek napisał piosenkę o sobie samym, o wszystko mówiącym tytule „Nazywam się Organek”. Słowa były gotowe już dwa lata przed stworzeniem wersji studyjnej. Artysta przygotowywał się do wielkiej zmiany przez długi czas i wiedział, że chce zaprezentować utwór, w którym w możliwie skondensowanej formie przedstawi, kim jest – taka autobiografia w pigułce.

Pierwszym wersem tekstu, jaki powstał, był słowa refrenu: „Nazywam się Organek / Mam w sercu ranę”. Był to punkt wyjścia, wokół którego autor stopniowo dobudowywał resztę warstwy lirycznej. Ponieważ artysta pisał o samym sobie, starał się bardzo ostrożnie dobierać słowa. Organek pracując na tym tekstem, dosłownie wymyślał siebie na nowo z pojedynczych elementów, które złożyły się na tekst utworu.

Muzyk w tekstach często nawiązuje do znanych postaci i nie inaczej jest w „Nazywam się Organek”. W tekście porównuje się do symbolu buntu z lat 50-tych, Jamesa Deana, stwierdzając, że w przeciwieństwie do niego, on jest artystą spokojnym. Dużo w tekstach także świadomych zapożyczeń i cytatów z szeroko rozumianej historii muzyki rockowej. Artysta świadomie umiejscawia pewne wyświechtane frazesy w nowym kontekście.

Idea podczas nagrań była taka, by dokonać ich w jak najprostszy sposób. Nie tracić zbyt wiele czasu na produkcję i udoskonalanie materiału, uchwycić ulotną autentyczność i surowość, jednocześnie zbliżając się brzmieniowo do analogowych lat 60-tych i 70-tych. W tym celu muzycy grali na starych instrumentach. Nie chciałem wchodzić w modną stylistykę retro czy vintage, zależało mi na stworzeniu czegoś nowego w oparciu o tradycję – tłumaczył Organek w rozmowie z magazynem „Teraz Rock” w 2016 roku. W pewien sposób chciałem przedefiniować, uwspółcześnić te moje inspiracje. Ja zawsze gram to, co czuję, a okazało się, że w ten sposób wypełniłem pewną lukę na polskiej scenie. Chociaż... ciężko powiedzieć, co gram, bo właściwie gram wszystko na raz.

Organek grał na gitarze Epiphone Riviera z początku lat 80-tych, którą zakupił od pewnego niemieckiego kolekcjonera instrumentów. Zestaw uzupełnił efekt gitarowy fuzz Big Muff i wzmacniacz Peavey Classic. Temu wyjątkowemu instrumentowi piosenka zawdzięcza żywiołowe, niedoskonałe, drapieżne i nieco garażowe brzmienie, które Organkowi idealnie tutaj pasowało. Uznał, że to najbardziej ekspresyjna gitara, jaką posiada i idealnie nadawała się do wykorzystania przy nagraniu tego utworu. Podobnie reszta instrumentów była stara – gitara basowa Fender Precision ze wzmacniaczem lampowym Ampeg V-4B i zestaw perkusyjny Premier Olympic z lat 60-tych – na takim nagrywał choćby Ringo Starr.

Klawisze wypełniły jedynie tło, przy pierwszym odsłuchaniu można wręcz nie zwrócić na nie uwagi. Były nagrywane już na koniec, gdy zakończono rejestrowanie pozostałych części utworu. Partie klawiszy nie miały więc żadnego wpływu na kształt i brzmienie pozostałych instrumentów. Wykorzystano syntezator Thomas, który imitował brzmienie legendarnego Vox Continental. Klawisze miały za zadanie wypełnić tło dźwiękami harmonicznymi, aby zminimalizować bezpośredniość i prostotę głównej kompozycji.

Utwór, choć mocno gitarowy, pozbawiony jest solówki czy nawet jakichkolwiek ozdobników, które mógłby pełnić funkcję jej odpowiednika. Organek wolał umieścić w tym miniaturowym utworze coś niestandardowego (a takich niestandardowych pomysłów na „Głupi” całe mnóstwo) – delikatny chórek a’la Deep Purple, który pełni rolę zamknięcia po finałowym refrenie. Chociaż w składzie był jeden gitarzysta, aby dodatkowo wzmocnić brzmienie całości, ścieżki gitary zostały zdublowane w studiu i nakładane na siebie warstwowo w różnych proporcjach i brzmieniu.

Piosenka „Nazywam się Organek” otwiera debiutancką płytę Organka, zatytułowaną „Głupi”. Album ukazał się 12 maja 2014 roku nakładem Mystic Production. Utwór został zarejestrowany podczas sesji nagraniowych w Happy Light Studio w Toruniu jesienią 2013 roku. Realizacją dźwięku zajął się Maciej Kubiczek, a obowiązki producenta przejął sam Organek. Album został przyjęty ciepło przez krytyków i słuchaczy. Otrzymał nominację do Fryderyka w 2015 roku.

„Nazywam się Organek” to utwór krótki, ale potrafi zaskoczyć różnorodnością z muzycznego punktu widzenia. Cechują go ciekawe zabiegi rytmiczne, umiejętnie wplecione pauzy, niestandardowe rytmy perkusyjne i zmiany tempa. To progresywna miniatura, której nie powstydziłyby się zespoły lubujące się w eksperymentowaniu z prostą formułą, jak Green Day. Jak na piosenkę trwającą niecałe dwie i pół minuty, zaskakująco długa jest część instrumentalna przed wejściem wokalu, na które trzeba czekać aż 35 sekund. Ta i pozostałe kompozycje na albumie „Głupi” potrafią zadziwić muzykalnością, zwłaszcza jak na dzieła polskiego artysty współczesnego pokolenia. Niestety, odbiór całości potrafi zepsuć przeciętny wokal odstający poziomem od instrumentarium oraz zbyt niechlujne, brudne, garażowe brzmienie.

źródło: Tymoteusz Kociński / Koncertomania.pl
03-07-2019-21:42:00

Podziel się na facebooku!

TAGI: Organek

newsy.