Aktualności

10-06-2019-13:00:20

Pavarotti, król wysokiego C

Udostępnij! Tweetnij!

2 sierpnia na ekrany polskich kin trafi niezwykle intymny portret najbardziej ukochanego śpiewaka operowego wszech czasów. "Pavarotti" to wyjątkowy film biograficzny w reżyserii zdobywcy Oscara Rona Howarda.

"Pavarotti" fot. Best Film

Co takiego było w głosie Pavarottiego, że poruszył tak wielu ludzi? Skala jego głosu była imponująca. Na początku swojej kariery Pavarotti zachwycił bywalców opery wykonując w sposób doskonały, a równocześnie wydawało się że bez wysiłku, "La Fille Du Regiment" Donizettiego, trafiając wszystkie wysokie C. Większość tenorów zamienia te nuty na bardziej wykonalny, a jednak nadal bardzo trudny dźwięk B-dur, ale nie Pavarotti. Wykonując serię wysokich C przeszedł do historii i był od tej pory nazywany "Królem Wysokiego C". Jednak było w tym coś więcej, niż tylko techniczna łatwość. Coś więcej, niż krystaliczna dźwięczność i słodycz jego głosu tak wychwalana przez krytyków. Również w jego zachowaniu i tonie było coś nieuchwytnego, co podnosiło na duchu, jakaś wewnętrzna witalność, szczodrość i ciepło, które przenikały przez skórę słuchacza jak słońce. Do dnia dzisiejszego nie potrafimy tego zdefiniować.

- Nie zdarzył się jeszcze drugi śpiewak o tak czystym głosie. To były dźwięki przychodzące bez wysiłku - podsumowuje Dickon Stainer, Dyrektor Generalny Universal Music Classics and Jazz oraz producent wykonawczy filmu. - Jego głos można rozpoznać w jednej chwili, dzięki sposobowi frazowania oraz barwie. Nigdy nie szedł na łatwiznę. Przykładał wagę do każdej frazy, do każdej nuty. To płynęło z jego wnętrza, i było dla wszystkich słyszalne na zewnątrz jako piękny i wydłużony śpiew.

Stainer był również kierownikiem działu muzyki klasycznej w Decca Records, czyli w wydawnictwie muzycznym, które wylansowało Pavarottiego. Ron Howard wspomina, że współpraca z Decca Records była kluczowa. Bez wsparcia Decca Pavarotti nie stałby się Pavarottim, są zatem ważną częścią tej historii, zaznacza reżyser. Ich wsparcie i archiwa były nieocenione.

Pavarotti zaczął nagrywać dla Decca w 1964 roku. Przez sześć lat intensywnej pracy nagrał około 11 oper (oraz "Requiem" Verdiego). Nagrania te nadal stanowią filary jego spuścizny artystycznej. Później Decca stała się wydawcą niespodziewanych gwiazd lat 90.: Trzech Tenorów, czyli kultowego trio, w którego skład wchodził Pavarotti oraz Plácido Domingo i José Carreras. Jednym z najznamienitszych przykładów tego, jak muzyka operowa weszła do kultury popularnej był występ Trzech Tenorów podczas otwarcia mistrzostw świata w piłce nożnej w Rzymie w 1990 roku. Niespotykany występ, podczas którego tenorzy wznieśli się na wyżyny swoich możliwości, zakończył się zapierającą dech w piersiach arią "Nessun Dorma". To było coś zupełnie nowego. Nagle nawet kibice sportowi okazali się wrażliwi na piękno muzyki operowej. Trzej Tenorzy stali się ulubieńcami publiczności na równi ze Springsteenem lub The Rolling Stones.

Film w kinach od 2 sierpnia.

Udostępnij! Tweetnij!

TAGI: Pavarotti