Aktualności

11-01-2010-16:08:25

Mnemic - "Sons Of The System"

Udostępnij! Tweetnij!

Mnemic to jeden z ulubionych zespołów muzyków Metalliki. Moim się nie stanie, ale dzięki melodyjności i chwytliwości piosenek ma szanse spodobać się wielu fanom.
Pożyczę fragment tytułu całkiem udanego numeru "Elongated Sporadic Bursts" - są tu sporadyczne wybuchy dobrych pomysłów. Rządzi przewidywalność i powtarzalność patentów ojców duchowych Mnemic, Fear Factory. Zasadniczą różnicą jest w większa dawka słodyczy i chwytliwości u Duńczyków. Młócące, rwane riffy, czasami groźnie i nisko brzmiące jak u Meshuggah (np. "Diesel Uterus", "Within"), przechodzą w refren zbudowany na lżejszym gitarowym fragmencie, czystym wokalu. Kosmicznego krajobrazu dodaje piosenkom dość minimalistyczna, lekko ambientowa elektronika w tle, której jest więcej niż na "Passenger". Guillaume Bideau drze się w sposób męczący, a gdy przychodzi do łagodniejszego śpiewania, epatuje płaczliwą, rozpaczliwą emo-manierą. W trzech numerach byłoby to do przyjęcia. Na płycie trwającej ponad 50 minut to zdecydowanie przesada.

Album brzmi mocno, surowo, sucho z niemałym pierwiastkiem industrialnym, powiększanym przez syntetyczne odgłosy. Najlepiej wypada najdłuższy "March Of The Tripods". Jeśli Mnemic określa swoją muzykę jako futurystyczny fusion metal, to odnośnie tego kawałka można dodać przymiotnik "progresywny". Mocny początek zmienia się w sunący spokojnie fragment z klawiszem przyczajonym za gitarami, nadającym piosence owego futurystycznego kolorytu, po nim wyciszenie i spokojny wokal Guillaume'a (także recytującego tekst), który zmienia się w krzyk podbity żwawszym uderzeniem gitar i miarową perkusją. Dzieło wieńczy powrót do spokojnego patentu z początku. Dodatkowym plusem jest świetny klimat utworu, połączenie senności, rozmarzenia z niepewnością, strachem. Ze względu na chwytliwe, zapamiętywalne refreny mają szanse spodobać się "Climbing Towards Stars", "Mnightmare", czy "Hero(In)", ale nic interesującego w tych kawałkach się nie dzieje.

Formuła obrana przez Mnemic ma ograniczenia, a jej złote lata minęły. Zespół skłania się ku większej obecności melodii, elektroniki (to raczej nie przypadek, że "Orbiting" z wersji digipackowej zremiksowali Leather Strip) i komercyjnie pewnie na tym wygra. Ciekawe pomysły mają, lecz na "Sons Of The System" nie pokazują ich wiele, a podbudowa metalowa, jaką stosują, lepiej wyglądała u wspomnianych Fear Factory czy rodaków z Raunchy. "The Audio Injected Soul" z 2004 roku pozostaje dla mnie najlepszym osiągnięciem duńskiej grupy.

Udostępnij! Tweetnij!

TAGI: