Aktualności
25-03-2010-19:28:03
The White Stripes - "Under Great White Northern Lights"
Dziewczęciem młodym i niepokornym będąc, podczas pewnego festiwalu w 2002 roku zamiast wybrać się na występ The White Stripes, poszłam... zjeść. Odbiłam sobie ten błąd później, na innym festiwalu, ale i tak do dziś pluję sobie w brodę, zwłaszcza, gdy dostaje dowód koncertowej potęgi Jacka i Meg.
Chyba nikt nie spodziewał się, że "Under Great White Northern Lights" może być słabym wydawnictwem. Zespół ma znakomity repertuar, w wielu przypadkach wręcz stworzony po to, by grać go na żywo. Te kapitalne, rytmiczne riffy z pełną koncertową mocą są wszechmocne. I nie mówię tylko o "Seven Nation Army", które oczywiście jest poza wszelką konkurencją, ale też "Blue Orchid" czy "Icky Thump". W utworach duetu jest siła i prostota, które skonfrontowane z żywiołem sceny zmieniają się w drapieżne monstra. Piosenki formacji w wersji live są surowe i nieokiełznane, co nie znaczy, że przechodzą jakąś potężną metamorfozę (choć i to się zdarza, jak w przypadku mocno spowolnionego "Fell in Love with a Girl"). Sztuczka polega na tym, że wystawione na "pastwę" zgromadzonych pod sceną ludzi zaczynają żyć własnym życiem. Jest miejsce na spontaniczność, improwizacje i zabawy z publicznością. Bez wyreżyserowanych zagrywek, za to prosto z serca. Takie coś ma niebywałą siłę rażenia, którą potęguje jeszcze bardziej niż zazwyczaj dramatyczny, czasem wręcz histeryczny śpiew Jacka ("Jolene"). Nie ma w tym jednak krzty teatralnej egzaltacji, a jedynie czyste emocje oraz zwierzęca wręcz energia. Wystarczy włączyć otwierający zestaw "Let's Shake Hands" by usłyszeć tę zaraźliwą, rockandrollową furię - wrzeszczące, zajadłe gitary i głuchy huk bębnów w idealnie wściekłej symbiozie. Co nie znaczy, że dobrze sprawdzają się tylko szybkie, rockowe kawałki. Oj, nie. Powłóczyste, bluesowe numery radzą sobie nie gorzej - ostre niczym brzytwa "I Just Don't Know What to Do With Myself", cudownie zmienione, okrutnie seksowne "Fell in Love with a Girl".
Malkontenci mogą przyczepiać się, że Meg nie jest wirtuozem a Jack często się po prostu wydziera. Ich strata. Tu nie chodzi o techniczne analizy, a poddanie się sile muzyki The White Stripes. Pewna niedoskonałość to zresztą jedna z największych zalet "Under Great White Northern Lights", która daje wydawnictwu poważną przewagę nad większością dzieł udających koncertowe. Ten materiał po prostu brzmi autentycznie, szorstko, czasem nierówno, za to bez poststerylizacji w studiu i kastrującego wypolerowania.
Do płyty dołączone jest DVD z filmem zarejestrowanym podczas tournée duetu po Kanadzie z 2007 roku. To interesujący, piękny stylistycznie obraz, który ukazuje muzyków nie tylko podczas tradycyjnych koncertów, ale także występujących w nietypowych miejscach, jak autobus miejski czy grających "show", składający się z jednej - dosłownie (!) - nuty. Wokalista zresztą dokładnie tłumaczy zamysł tych projektów, w których chodzi o interakcje i szukanie nowych doznań oraz inspiracji. Pomijając sporo innych ciekawostek, to okazja, by zobaczyć Jacka White'a w kilcie.
Malkontenci mogą przyczepiać się, że Meg nie jest wirtuozem a Jack często się po prostu wydziera. Ich strata. Tu nie chodzi o techniczne analizy, a poddanie się sile muzyki The White Stripes. Pewna niedoskonałość to zresztą jedna z największych zalet "Under Great White Northern Lights", która daje wydawnictwu poważną przewagę nad większością dzieł udających koncertowe. Ten materiał po prostu brzmi autentycznie, szorstko, czasem nierówno, za to bez poststerylizacji w studiu i kastrującego wypolerowania.
Do płyty dołączone jest DVD z filmem zarejestrowanym podczas tournée duetu po Kanadzie z 2007 roku. To interesujący, piękny stylistycznie obraz, który ukazuje muzyków nie tylko podczas tradycyjnych koncertów, ale także występujących w nietypowych miejscach, jak autobus miejski czy grających "show", składający się z jednej - dosłownie (!) - nuty. Wokalista zresztą dokładnie tłumaczy zamysł tych projektów, w których chodzi o interakcje i szukanie nowych doznań oraz inspiracji. Pomijając sporo innych ciekawostek, to okazja, by zobaczyć Jacka White'a w kilcie.
Aktualności










