Aktualności
15-03-2011-21:10:58
Travis Barker - "Give The Drummer Some"
Rap i rock kapitalnie współgrają. Wiedzieli o tym Public Enemy i Anthrax, nu-metalowi wykonawcy czy twórcy soundtracku do "Judgment Night". Wie o tym również Travis Barker.
Artysta postanowił zebrać kilkoro wykonawców z jednej i drugiej strony barykady (choć głównie tych rymujących) i wrzucić ich między swoje, jak zawsze fantastyczne, bębny oraz soczyste bity. Wyszło co najmniej znakomicie.
Zestaw otwiera podszyte gitarowym nerwem "Can a Drummer Get Somee" z udziałem m.in. Lil Wayne'a i Game'a i już wiadomo, że jest nieźle. Przy rozbrykanym, pulsującym, zgrabnie popowym "If You Want To" z kapitalną perkusją (posłuchajcie na słuchawkach) zabawa rozkręca się na dobre. To najlepsza rzecz, jaką Pharrell i Lupe Fiasco nagrali od dłuższego czasu. Pod numerem trzy czeka tłuściutki hip-hop ze znakiem jakości Wu podrasowany piłującym riffem Toma Morello. Mój faworyt to natomiast "Saturday Night" z udziałem The Transplants i Slasha, które brzmi jak Fun Lovin' Criminals z Santaną na dansingu. Kapitalnie wypadło też bardzo mroczne, posępne, hipnotyzujące industrialnym podkładem "Cool Head", w którym gościnnie pojawia się Kid Cudi. Złowieszcze "Devil's Got a Hold of Me" czy ostre, kalifornijskie "Let's Go" to kolejne trafione numery. Jako wisienkę na torcie otrzymujemy na finał oldschoolowe, wiedzione funkowym drive'em "Beat Goes On" z niezawodnymi panami z Cypress Hill. W wersji deluxe znajdziemy jeszcze napędzane bębnami Barkera rockowo-przebojowe "On My Own" z Coreyem Taylorem w wersji zarówno rozwrzeszczanej i rozśpiewanej czy fantastyczne, techno-wściekłe "Misfits".
Imponujące, jak wielu rozmaitych artystów Travis zdołał pogodzić i jak potrafił wydobyć z nich co najlepsze. Brawa też za same utwory, które po prostu mają wszystko, czego trzeba - świetną produkcję, groove, charakter. Oczywiście przy takiej mnogości wykonawców, stylów, pojawiają się i słabsze momenty (dość banalne "Knockin'", które wspomagają m.in. Snoop Dogg i Ludacris), szczęśliwie pozostają one w mniejszości.
"Give The Drummer Some" to bardzo udana kompilacja dla tych, dla których gatunki nie mają granic. Powiew świeżości i, najzwyczajniej, rzecz, której się świetnie słucha.
Zestaw otwiera podszyte gitarowym nerwem "Can a Drummer Get Somee" z udziałem m.in. Lil Wayne'a i Game'a i już wiadomo, że jest nieźle. Przy rozbrykanym, pulsującym, zgrabnie popowym "If You Want To" z kapitalną perkusją (posłuchajcie na słuchawkach) zabawa rozkręca się na dobre. To najlepsza rzecz, jaką Pharrell i Lupe Fiasco nagrali od dłuższego czasu. Pod numerem trzy czeka tłuściutki hip-hop ze znakiem jakości Wu podrasowany piłującym riffem Toma Morello. Mój faworyt to natomiast "Saturday Night" z udziałem The Transplants i Slasha, które brzmi jak Fun Lovin' Criminals z Santaną na dansingu. Kapitalnie wypadło też bardzo mroczne, posępne, hipnotyzujące industrialnym podkładem "Cool Head", w którym gościnnie pojawia się Kid Cudi. Złowieszcze "Devil's Got a Hold of Me" czy ostre, kalifornijskie "Let's Go" to kolejne trafione numery. Jako wisienkę na torcie otrzymujemy na finał oldschoolowe, wiedzione funkowym drive'em "Beat Goes On" z niezawodnymi panami z Cypress Hill. W wersji deluxe znajdziemy jeszcze napędzane bębnami Barkera rockowo-przebojowe "On My Own" z Coreyem Taylorem w wersji zarówno rozwrzeszczanej i rozśpiewanej czy fantastyczne, techno-wściekłe "Misfits".
Imponujące, jak wielu rozmaitych artystów Travis zdołał pogodzić i jak potrafił wydobyć z nich co najlepsze. Brawa też za same utwory, które po prostu mają wszystko, czego trzeba - świetną produkcję, groove, charakter. Oczywiście przy takiej mnogości wykonawców, stylów, pojawiają się i słabsze momenty (dość banalne "Knockin'", które wspomagają m.in. Snoop Dogg i Ludacris), szczęśliwie pozostają one w mniejszości.
"Give The Drummer Some" to bardzo udana kompilacja dla tych, dla których gatunki nie mają granic. Powiew świeżości i, najzwyczajniej, rzecz, której się świetnie słucha.
Aktualności










