Aktualności
26-04-2011-15:22:17
Kings of Leon - "Come Around Sundown"
Z drogi Bono, nadchodzą Followillowie. Na swym najnowszym dziele formacja Kings of Leon niebezpiecznie zbliżyła się do U2.
Nie chodzi nawet o sama muzykę, choć echa "Joshua Tree" pobrzmiewają tu i ówdzie, ale o jej potencjał. To już nie braciszkowie z Tennessee, nie czwórka młodzieńców z rockowym zapałem, to jeden z największych zespołów świata.
Poprzedni longplay grupy, "Only by the Night" okazał się - trochę niespodziewanie dla samych zainteresowanych - wielkim sukcesem. Nazwa Kings of Leon pisana była największą czcionką na festiwalowych plakatach, a kilkutysięczne sale koncertowe zaczęły być za małe. Po takiej reakcji Amerykanie mieli dwa wyjścia - albo wykonać obrót o 180 stopni, albo - jak mawiają za oceanem - go with the flow. Kwartet wybrał drugie rozwiązanie. "Come Around Sundown" to bardzo świadoma stylistycznie kontynuacja tego, co znamy z ostatniego krążka. Materiał jeszcze bardziej spójny, przemyślany, wycelowany prosto na największe stadiony.
Panowie mają niesamowity dryg kompozytorski, z czego skrzętnie korzystają. Piosenki są piękne, okrutnie melodyjne, często tęskne, z refrenami, które będzie można wyśpiewywać na koncertach pełną piersią (już słyszę te tłumy z "it's in the water, it's where you came from" na ustach). Jednocześnie są jednak perfekcyjnie wyważone i skrojone do radia. Nie spodziewajcie się jakichś gitarowych ekscesów, które wprawiłyby w niepokój potencjalnego prezentera, nie ma wrzasków, aranżacyjnych eksperymentów, artystycznych wolt. Owszem brzmienie jest organiczne, dźwięczące od metalicznych gitar, przetkane gdzieniegdzie coutry-folkowymi dźwiękami, jednak mocno wygładzone. Męska, rockowa zadziorność w nadwątlonej postaci ostała się zaledwie w kilku fragmentach ("Mary", "Pony Up"). Reszta to równie bezpieczne, co przebojowe numery.
Tu nie ma zapychaczy. Nie ma słabych piosenek, ale zabrakło żaru i ogania. Po surowym , szorstkim brzmieniu, brudzie znanym z początków kariery kapeli zaginął już wszelki ślad. "Come Around Sundown" słucha się przyjemnie, a wręcz zbyt przyjemnie. Trudno się bowiem oprzeć wrażeniu, że ta płyta to po prostu efekt zimnej kalkulacji. Taktyczny atak na serca kolejnych zastępów fanek.
Poprzedni longplay grupy, "Only by the Night" okazał się - trochę niespodziewanie dla samych zainteresowanych - wielkim sukcesem. Nazwa Kings of Leon pisana była największą czcionką na festiwalowych plakatach, a kilkutysięczne sale koncertowe zaczęły być za małe. Po takiej reakcji Amerykanie mieli dwa wyjścia - albo wykonać obrót o 180 stopni, albo - jak mawiają za oceanem - go with the flow. Kwartet wybrał drugie rozwiązanie. "Come Around Sundown" to bardzo świadoma stylistycznie kontynuacja tego, co znamy z ostatniego krążka. Materiał jeszcze bardziej spójny, przemyślany, wycelowany prosto na największe stadiony.
Panowie mają niesamowity dryg kompozytorski, z czego skrzętnie korzystają. Piosenki są piękne, okrutnie melodyjne, często tęskne, z refrenami, które będzie można wyśpiewywać na koncertach pełną piersią (już słyszę te tłumy z "it's in the water, it's where you came from" na ustach). Jednocześnie są jednak perfekcyjnie wyważone i skrojone do radia. Nie spodziewajcie się jakichś gitarowych ekscesów, które wprawiłyby w niepokój potencjalnego prezentera, nie ma wrzasków, aranżacyjnych eksperymentów, artystycznych wolt. Owszem brzmienie jest organiczne, dźwięczące od metalicznych gitar, przetkane gdzieniegdzie coutry-folkowymi dźwiękami, jednak mocno wygładzone. Męska, rockowa zadziorność w nadwątlonej postaci ostała się zaledwie w kilku fragmentach ("Mary", "Pony Up"). Reszta to równie bezpieczne, co przebojowe numery.
Tu nie ma zapychaczy. Nie ma słabych piosenek, ale zabrakło żaru i ogania. Po surowym , szorstkim brzmieniu, brudzie znanym z początków kariery kapeli zaginął już wszelki ślad. "Come Around Sundown" słucha się przyjemnie, a wręcz zbyt przyjemnie. Trudno się bowiem oprzeć wrażeniu, że ta płyta to po prostu efekt zimnej kalkulacji. Taktyczny atak na serca kolejnych zastępów fanek.
Aktualności










