Aktualności
16-08-2011-11:38:04
The Twilight Singers - "Dynamite Steps"
Pan Dulli może sobie mówić, co chce i wypierać się, ile chce, ale "Dynamite Steps" to najbardziej afghanowa spośród dotychczasowych płyt The Twilight Singers. A także najbardziej zróżnicowana lub, jak kto woli, nierówna.
Jeden z najwspanialszych muzycznych melancholików zatęsknił za głośnymi gitarami, i to zatęsknił bardzo. Znów też lubi sobie pokrzyczeć, co niezmiennie robi wspaniale. No i jeszcze cały ten rockowy zgiełk chętnie podlewa soulowym sosem. Brzmi znajomo, prawdaa Cóż, bardziej rozszalałe fragmenty "Last Night in Town", rozwścieczone "Waves", obłędne "On the Corner" i "Never Seen No Devil", gdzie Greg tak cudownie się wydziera od razu przywołują skojarzenia z nieodżałowanym The Afghan Whigs. Nie zawsze są to stuprocentowe podobieństwa, chociażby z uwagi na obecność szybującej elektroniki.
Twilight to jednak również nadal piękne, delikatne fortepianowe ballady ("Get Lucky") czy migoczące od metalicznych dźwięków damsko-męskie duety ("Blackbird and the Fox") oraz smutny Mark Lanegan. Znalazło się również miejsce na iście stadionowe nagranie ("Gunshots"), z którym zespół mógłby ruszyć w trasę z U2 czy Kings of Leon. Co jeszczeu Wszystko, za co kochamy Dulliego. Szczere emocje, dźwiękowa przestrzeń, nieco zabawy miękką elektroniką i przybrudzonymi gitarami.
"Dynamite Steps" to taki Greg Dulli w pigułce. Muzyk pokazuje zarówno swe liryczne, jak i bardziej drapieżne oblicze. Poza uwodzicielskimi trąbkami, znajdziemy większość charakterystycznych dla jego twórczości elementów. Raz połączonych lepiej, raz gorzej, najczęściej jednak lepiej.
Twilight to jednak również nadal piękne, delikatne fortepianowe ballady ("Get Lucky") czy migoczące od metalicznych dźwięków damsko-męskie duety ("Blackbird and the Fox") oraz smutny Mark Lanegan. Znalazło się również miejsce na iście stadionowe nagranie ("Gunshots"), z którym zespół mógłby ruszyć w trasę z U2 czy Kings of Leon. Co jeszczeu Wszystko, za co kochamy Dulliego. Szczere emocje, dźwiękowa przestrzeń, nieco zabawy miękką elektroniką i przybrudzonymi gitarami.
"Dynamite Steps" to taki Greg Dulli w pigułce. Muzyk pokazuje zarówno swe liryczne, jak i bardziej drapieżne oblicze. Poza uwodzicielskimi trąbkami, znajdziemy większość charakterystycznych dla jego twórczości elementów. Raz połączonych lepiej, raz gorzej, najczęściej jednak lepiej.
Aktualności










