Aktualności

21-01-2014-16:13:54

Heart & Soul Presents Songs Of Joy Division

Udostępnij! Tweetnij!

Heart & Soul to jedno z wielu wydawnictw zrealizowanych w hołdzie Joy Division. Trochę jednak inne niż wszystkie, nie tylko dlatego, że polskie.
Projekt powołany został przez Bodka Pezdę, który do współpracy zebrał muzyków znanych z Made In Poland, 2Cresky, The Shipyard, Cool Kids Of Death, Clicks, NOT czy L.Stadt. Gdyby tego było mało, zaprosił też świetne wokalistki Rykardę Parasol, Belę Komoszyńską (Sorry Boys) i Hanię Malarowską (Hanimal). Efektem jest niezwykła mieszanka pomysłów.

"Heart & Soul Presents Songs Of Joy Division" to dzieło wyjątkowe, bowiem nie jest to ani ślepe naśladowanie kultowej brytyjskiej kapeli, ani też próba kompletnego przefasonowania ich muzyki. Nie mamy do czynienia z zestawem oczywistych "hitów", ale nie czeka nas też wybór samych mało znanych nagrań. Płyta nie brzmi supernowocześnie (żadnych hipstersko-folkowych motywów ani odrodzonego disco), ale nie można też powiedzieć, że została głęboko osadzona w przeszłości. Krótko mówiąc, to taki "złoty środek". Słychać bowiem miłość i szacunek do Iana Curtisa i jego twórczości, słychać też jednak piętno artystów, którzy wzięli się z ten materiał. Pozostał klimat, mroczna, chłodna atmosfera, ale muzycy Heart & Soul użyli innych, czasem zaskakujących środków wyrazu. Mamy więc triphopowe "The Eternal", nowofalowe "Dead Souls", w którym Bela brzmi jak Siouxie Sioux i migoczące niemal synthopopowymi barwami "Decades" w świetnej, pięknej interpretacji Rykardy Parasol.

Twórcy znakomicie uwypuklają i akcentują rozmaite elementy nie tak znów jednowymiarowej muzyki Joy Division, ukazując jej różne oblicza ("Transmission" kontra "Heart & Soul"). Albumu słucha się z dużą przyjemnością, szczególnie, że czuć, iż materiał zrealizowano z pasji i potrzeby serca. Imponuje muzyczne bogactwo, brzmieniowa różnorodność z jednoczesnym zachowaniem spójności i pewnej nieoczywistej wierności oryginałom.

Udostępnij! Tweetnij!

TAGI: