Aktualności
31-07-2014-23:46:57
Fink - "Hard Believer"
Fink znalazł na siebie pomysł i niezmiennie się on sprawdza.
"Hard Believer" to kolejna propozycja, na której brytyjski twórca łączy akustyczne dźwięki z ultrasubtelną elektroniką i mocnymi gitarami. Płyta, na której przenikają się folk, indie, ambitny pop, post-rock, blues. Zaskoczeń nie ma, ale w przypadku Fina Greenalla nie jest to żaden zarzut. On po prostu jest w tym świetny i nie ma mowy o monotonii.
Ta pozornie jednolita masa mieni się mnóstwem różnych kolorów. Bywa niepokojąco, nerwowo ("Pilgrim"), bywa lekko, zwiewnie ("Looking Too Closely"). Fink potrafi wciągnąć zapętlonym, bluesowym rytmem (numer tytułowy), ale i porwać gitarową furią ("Shakespeare"). Raz jest kruchy, delikatny, ładny ("Two Days Later"), kiedy indziej zaskakująco ostry ("White Flag"). Niemal pogodny i mroczny, cichy i głośny, prosty i pełen niespodzianek. Ujmują wokalne harmonie, zachwyca przestrzeń, magnetyzujący głęboki głos.
Piąty album Finka to blisko godzina pięknej, chwilami magicznej muzyki. Przyprawiającej o dreszcze, skłaniającej do refleksji, takiej, od której naprawdę trudno się uwolnić.
Ta pozornie jednolita masa mieni się mnóstwem różnych kolorów. Bywa niepokojąco, nerwowo ("Pilgrim"), bywa lekko, zwiewnie ("Looking Too Closely"). Fink potrafi wciągnąć zapętlonym, bluesowym rytmem (numer tytułowy), ale i porwać gitarową furią ("Shakespeare"). Raz jest kruchy, delikatny, ładny ("Two Days Later"), kiedy indziej zaskakująco ostry ("White Flag"). Niemal pogodny i mroczny, cichy i głośny, prosty i pełen niespodzianek. Ujmują wokalne harmonie, zachwyca przestrzeń, magnetyzujący głęboki głos.
Piąty album Finka to blisko godzina pięknej, chwilami magicznej muzyki. Przyprawiającej o dreszcze, skłaniającej do refleksji, takiej, od której naprawdę trudno się uwolnić.
Aktualności










