Aktualności

12-12-2014-18:56:16

Dziewczyny (God Help the Girl)

Udostępnij! Tweetnij!

Tego jeszcze nie było. Musical w wersji indie.
Eve (Emily Browning) to śliczna dziewczyna z poważnymi emocjonalnymi problemami, która odkrywa, że muzyka - pisanie i śpiewanie piosenek - jest dla niej zbawienne. Podobnie jak znajomość z Jamesem (Olly Alexander) i Cassie (Hannah Murray), z którymi postanawia założyć zespół.

Twórcą tego niecodziennego obrazu jest Stuart Murdoch doskonale znany fanom formacji Belle and Sebastian. Wokalista, a także reżyser i scenarzysta, miał pomysł, by nakręcić film, który będzie jak utwór indie. Lekki, urokliwy, nico melancholijny, celowo naiwny, odrobinę nonszalancki, alternatywny, ale i chwytliwy, smutny i wesoły. By to osiągnąć, Murdoch próbuje wciągnąć widza w świat jednocześnie beztroskiej i udręczonej młodości, gdzie liczą się rozważania o życiu i muzyce. Gdzie rozmowy wypełniają egzystencjalne kwestie, iście filozoficzne przemyślenia na temat The Beatles czy Davida Bowiego i poważna sprawa nazwy zespołu. Gdzie jest czas na spacery, wycieczki kajakami i koncerty. Na ekran co chwilę wkrada się - całkiem zamierzenie - pretensjonalność, pewne zblazowanie, zmanierowanie, a niemałą część seansu wypełniają kolorowe musicalowe sekwencje i zbliżenia słodkiej twarzyczki Emily Browning. Widzimy inspiracje kinem francuskim, amerykańskimi beatnikami i brytyjskim kultem piosenki. Szkoda tylko, że "Dziewczyny" są znakomitym przykładem przerostu formy nad treścią.

Ujmuje formuła, jaką wybrał szkocki twórca, śliczne zdjęcia, folkowo-popowe piosenki w stylu retro, krótkie spódniczki, podkolanówki, koszulki z The Smiths świetnie budują klimat dzieła. Pod względem artystycznym muzyk Belle and Sebastian ma wszystko pod kontrolą i jest bardziej niż przekonujący. Takie podejście kapitalnie sprawdziłoby się w krótkometrażowej produkcji, by jednak przykuć uwagę na dłużej, trzeba czegoś więcej. Trochę więcej emocji, więcej prawdziwych interakcji między bohaterami, bardziej złożonych postaci, a przede wszystkim lepszego scenariusza, wypełnionego czymś więcej niż rozkosznymi bądź wysmakowanymi scenkami rodzajowymi. Trochę więcej życia.

Udostępnij! Tweetnij!

TAGI: