Aktualności
06-03-2017-16:13:38
Vök, zwani islandzkimi The xx, z płytą i koncertami w Polsce
Islandzka formacja Vök w końcu zapowiedziała premierę swego pierwszego długogrającego krążka. W ramach promocji dzieła zespół ruszy w europejską trasę i 8 maja wystąpi w Katowicach (klub Hipnoza), dzień później w Poznaniu (Spot) zaś 10 maja w Warszawie (Niebo).
Vök fot. No Paper Records
Zespół z Hafnarfjörður ("miasto elfów") pod wodzą charyzmatycznej wokalistki Margrét Rán już zyskał sobie miano "islandzkich The xx", jednak to opinia tyleż pochlebna, co dla Islandczyków krzywdząca. Grupa znalazła bowiem swój własny - choć eklektyczny - styl, w którym słychać echa zarówno trip-hopu (Vök przyznają, że kochają Portishead i Massive Attack), nowoczesnego electro-popu (ważnym odniesieniem są Szwedzi - The Knife, Fever Ray i Little Dragon) czy R&B (od The Weeknd po Jamesa Blake'a) jak i indie-rocka. Co istotne, zespół mocno osadzony jest też w islandzkiej tradycji - ich znakomitą EP-kę "Circle" produkował lider GusGus - Biggie Veira.
Ich pierwszy longplay zatytułowany "Figure" ukaże się 28 kwietnia nakładem prestiżowej wytwórni Nettwerk Records (odkrywców talentu m.in. Passenger). Albumowy debiut sygnalizuje jednak ciekawą korektę brzmienia i stylu. - Na "Figure" przenieśliśmy naszą muzykę z komputera w bardziej organiczne i żywe środowisko - tłumaczą muzycy. Zmiany nastroju, eklektyzm, wszechstronność przy równoczesnym zachowaniu melodycznej lekkości i subtelnego rytmicznego pulsu doskonale pasują do tytułu krążka. - "Figure" - to słowo jest równie wieloznaczne, co nasza muzyka - mówi wokalistka Margrét, która wraz z saksofonistą Andri Márem zakładała zespół.
Materiał powstawał głównie w ciasnym studiu Margaret przy "niezliczonych filiżankach kawy" i podczas spacerów po islandzkich plażach i starych dzielnicach Reykjaviku. - Myślę, że piękne widoki wokół podczas tworzenia i nagrywania robią dużą różnicę - mówi Margaret.
Następnie piosenki zespół szlifował pod czujnym okiem świetnego producenta Bretta Coksa - współpracownika Alt-J i Jacka Garratta.
Po zwycięstwie w konkursie islandzkich talentów Músíktilraunir (podobnie karierę zaczynali Of Monsters And Man), do grupy dołączył multiinstrumentalista Ólafur Alexander, zaś w ostatnich miesiącach skład uzupełnił grający na perkusji Einar Stef.
Ich pierwszy longplay zatytułowany "Figure" ukaże się 28 kwietnia nakładem prestiżowej wytwórni Nettwerk Records (odkrywców talentu m.in. Passenger). Albumowy debiut sygnalizuje jednak ciekawą korektę brzmienia i stylu. - Na "Figure" przenieśliśmy naszą muzykę z komputera w bardziej organiczne i żywe środowisko - tłumaczą muzycy. Zmiany nastroju, eklektyzm, wszechstronność przy równoczesnym zachowaniu melodycznej lekkości i subtelnego rytmicznego pulsu doskonale pasują do tytułu krążka. - "Figure" - to słowo jest równie wieloznaczne, co nasza muzyka - mówi wokalistka Margrét, która wraz z saksofonistą Andri Márem zakładała zespół.
Materiał powstawał głównie w ciasnym studiu Margaret przy "niezliczonych filiżankach kawy" i podczas spacerów po islandzkich plażach i starych dzielnicach Reykjaviku. - Myślę, że piękne widoki wokół podczas tworzenia i nagrywania robią dużą różnicę - mówi Margaret.
Następnie piosenki zespół szlifował pod czujnym okiem świetnego producenta Bretta Coksa - współpracownika Alt-J i Jacka Garratta.
Po zwycięstwie w konkursie islandzkich talentów Músíktilraunir (podobnie karierę zaczynali Of Monsters And Man), do grupy dołączył multiinstrumentalista Ólafur Alexander, zaś w ostatnich miesiącach skład uzupełnił grający na perkusji Einar Stef.
Aktualności










