Recenzja

28-02-2009-19:14:18

The Verve - "Forth"

Podziel się na facebooku! Tweetnij!

Nareszcie można skończyć odliczanie dni, nareszcie można wygodnie się rozsiąść i delektować nowym albumem The Verve. Te jedenaście lat bez formacji z Wigan wcale nie minęło jak jeden dzień.
Już singlowe "Love Is Noise" zapowiadało wielki powrót. Wielki nie w sensie rozmachu promocyjnego, ale rzeczywistej wartości artystycznej. Zawiedzeni będą jedynie Ci, którzy liczyli, że nowy album The Verve będzie muzyczną rewolucją i całkowicie nowym kierunkiem na drodze zespołu Richarda Ashcrofta. Nic z tego! "Forth" mogłoby spokojnie ukazać się w rok czy dwa po kultowym "Urban Hymns", stanowi bowiem idealną kontynuację tamtego dzieła.

Dziesięć kawałków na albumie to w ogromnej większości długie, ponad pięciominutowe kompozycje, w których The Verve mistrzowsko rozwijają przestrzenne, lekko psychodeliczne klimaty, zabierając nas w podróż do nieba. Okładka albumu jest nieprzypadkowa - wystarczy kilka sekund seansu z "Forth" by przenieść się hen wysoko, dotykać myślami chmur. Brzmienie, teksty, głos Ashcrofta stanowią cudownie smutną całość pozbawioną jednakże tanich łez i szczeniackiego mazania.

Jeśli jest sens muzycznych powrotów po latach, to tylko w stylu, jakim dokonali tego The Verve. Teraz można mieć do nich tylko jedną malutką, naprawdę malusieńką prośbę - nie każcie nam czekać na kolejny album tak długo!

>

Podziel się na facebooku! Tweetnij!