Recenzja
19-10-2009-17:19:31
Andrzej Piaseczny - "Spis rzeczy ulubionych"
Podziel się na facebooku! Tweetnij!Nadszedł dobry czas dla weteranów polskiego popu. Nie muszą już nic nikomu udowadniać, przez co mogą nagrywać prostą muzykę prosto z serca, bez zbędnych ozdobników.
Taki właśnie jest nowy krążek Andrzeja "Piaska" Piasecznego. Nagrany z pozycji człowieka, który swoje już w życiu przeszedł i ma coś ciekawego do przekazania. Niekoniecznie modnego, spisanego po to, aby podbić czołówki list przebojów. Wręcz przeciwnie, bo materiał jest nastrojowy, spokojny i pobudzający do refleksji. Piaseczny dobierając do płyty kompozycje Seweryna Krajewskiego zasygnalizował, że jest gotowy na płytę otwierającego nowy rozdział w jego artystycznym życiu. Rozdział, w którym bardziej od blichtru i tanich tekstów o miłości liczy się szczerość, więź ze słuchaczem.
Nie każdemu muszą spodobać się teksty artysty, nie każdy musi zgadzać się z jego punktem widzenia na takie kwestie jak przemijanie, miłość, przyjaźń, intymność. Piaseczny nie szuka jednak monopolu na prawdę, a otwiera tylko przed słuchaczem duszę. Z pomocą idą mu piękne kompozycje - nienachalne, melancholijne, z dobrze rozłożonymi akcentami pomiędzy poszczególnymi instrumentami. Gitary i perkusja nadają tempo, klawisze łagodzą klimat, a Piasek po prostu śpiewa. Banalne? Może i tak, ale banał bywa lepszy od sztuki robionej na siłę i tylko po to, by szokować dla samego szoku.
Fani polskiej muzyki popowej z pewnością dołożą nowy album Piasecznego do spisu swoich ulubionych rzeczy. Płyta zwyczajnie na to zasługuje, nie pozostawiając człowieka obojętnym.
Nie każdemu muszą spodobać się teksty artysty, nie każdy musi zgadzać się z jego punktem widzenia na takie kwestie jak przemijanie, miłość, przyjaźń, intymność. Piaseczny nie szuka jednak monopolu na prawdę, a otwiera tylko przed słuchaczem duszę. Z pomocą idą mu piękne kompozycje - nienachalne, melancholijne, z dobrze rozłożonymi akcentami pomiędzy poszczególnymi instrumentami. Gitary i perkusja nadają tempo, klawisze łagodzą klimat, a Piasek po prostu śpiewa. Banalne? Może i tak, ale banał bywa lepszy od sztuki robionej na siłę i tylko po to, by szokować dla samego szoku.
Fani polskiej muzyki popowej z pewnością dołożą nowy album Piasecznego do spisu swoich ulubionych rzeczy. Płyta zwyczajnie na to zasługuje, nie pozostawiając człowieka obojętnym.
>
Aktualności










