Recenzja
13-01-2010-23:33:09
Maxwell - "BLACKsummers'night"
Podziel się na facebooku! Tweetnij!Osiem lat, które Maxwell kazał nam czekać na nowy album, wcale nie minęło jak jeden dzień. Jego muzyki i osoby bardzo brakowało na soulowej scenie.
Jego stylu nie udało się w pełni odwzorować żadnemu z popularnych obecnie piosenkarzy. Usher od zawsze był bliższy stylistyce R&B, John Legend często uciekał do hip-hopu i brzmień dla radia, Dwele'mu brakuje siły przebicia a jedyny naprawdę godny konkurent, czyli D'Angelo, od lat zamiast z konkurencją walczy z nałogami. Dlatego też ten powrót jest tak ważny.
Maxwell ma w sobie to coś, co sprawia, że po kilku minutach z jego muzyką, człowiek czuje się, jakby w jego życiu nie było żadnych dołków i problemów. Ba, możemy pójść nawet o krok dalej i stwierdzić, że słuchając "BLACKsummers'night" człowieka nie interesuje kompletnie nic. Niech się spali ciasto w piekarniku, niech woda lecąca do wanny się przeleje, niech herbata wystygnie - nic nie jest warte przerwania seansu z tym albumem. Albumem, który koi jak balsam. Tak swoją wspaniałą, oszczędną muzyką, w której nie uświadczymy żadnych modnych motywów R&B, lecz organiczne granie, jak i świetnymi tekstami.
"BLACKsummers'night" to blisko 40 minut wybornego soulu. Brzmienia, o którym już w mainstreamie zapomniano. Czy za sprawą Maxwella coś się zmieni, czy artyście uda się powrócić do telewizji muzycznych i rozgłośni radiowych? Łatwo nie będzie. Ale jego za to winić nie należy, bo spisał się na pięć z plusem.
Maxwell ma w sobie to coś, co sprawia, że po kilku minutach z jego muzyką, człowiek czuje się, jakby w jego życiu nie było żadnych dołków i problemów. Ba, możemy pójść nawet o krok dalej i stwierdzić, że słuchając "BLACKsummers'night" człowieka nie interesuje kompletnie nic. Niech się spali ciasto w piekarniku, niech woda lecąca do wanny się przeleje, niech herbata wystygnie - nic nie jest warte przerwania seansu z tym albumem. Albumem, który koi jak balsam. Tak swoją wspaniałą, oszczędną muzyką, w której nie uświadczymy żadnych modnych motywów R&B, lecz organiczne granie, jak i świetnymi tekstami.
"BLACKsummers'night" to blisko 40 minut wybornego soulu. Brzmienia, o którym już w mainstreamie zapomniano. Czy za sprawą Maxwella coś się zmieni, czy artyście uda się powrócić do telewizji muzycznych i rozgłośni radiowych? Łatwo nie będzie. Ale jego za to winić nie należy, bo spisał się na pięć z plusem.
>
Aktualności










