Recenzja
29-01-2010-21:26:29
RJD2 - "The Colossus"
Podziel się na facebooku! Tweetnij!Po fatalnym albumie "The Third Hand" z 2007 roku wiele osób zwątpiło w to, czy świetny amerykański producent RJD2 nagra jeszcze kiedyś płytę dorównującą jego genialnym dokonaniom z pierwszej połowy XXI wieku. Można już odetchnąć z ulgą. Nagrał.
"The Collosus" nie pokazuje nam w żadnym wypadku nowej twarzy RJD2. To raczej wypadkowa jego dokonań z poprzednich wydawnictw, ale bez błędów, które pogrążyły "The Third Hand". Producent tym razem śpiewa tylko w części nagrań, nie eksperymentując zanadto z głosem. Jego wokal wciąż nie zachwyca, ale już w "The Glow" czy "Gypsy Caravan" brzmi naprawdę w porządku w zderzeniu z zadziornymi podkładami. Zadziorność to zresztą ważne słowo w przypadku "The Collosus". RJD2 znów pięknie przybrudził swoje brzmienie, nadał mu charakter i werwę.
Wystarczy posłuchać otwierającego płytę "Let There Be Horns", niesamowicie filmowego "The Stranger" czy funkującego w stylu czarnego kina lat 70. "Small Plans", aby znów zrozumieć, dlaczego niemal dziesięć lat temu muzyka ogłoszono wielką nadzieją instrumentalnego, alternatywnego hip-hopu. RJD2 ma po prostu doskonały talent do łączenia dźwięków, nagrywania kompozycji szalenie plastycznych, bardzo filmowych. Inaczej nagrywa utwory instrumentalne, a inaczej, gdy przygotowuje je pod wokalne wykończenie. "Games You Can Win" z Kenną to wspaniały pop w starym dobrym stylu, ale już "A Son's Cycle" z gwiazdami podziemnego rapu brzmi raczej jak szkic z zapisków, które mógł popełnić RZA na początku lat 90.
RJD2 właśnie powrócił na właściwą drogę. Wypada mieć nadzieję, że już z niej nie zejdzie, a lada moment dołączy do niego chociażby DJ Shadow, którego bardzo nam brakuje.
Wystarczy posłuchać otwierającego płytę "Let There Be Horns", niesamowicie filmowego "The Stranger" czy funkującego w stylu czarnego kina lat 70. "Small Plans", aby znów zrozumieć, dlaczego niemal dziesięć lat temu muzyka ogłoszono wielką nadzieją instrumentalnego, alternatywnego hip-hopu. RJD2 ma po prostu doskonały talent do łączenia dźwięków, nagrywania kompozycji szalenie plastycznych, bardzo filmowych. Inaczej nagrywa utwory instrumentalne, a inaczej, gdy przygotowuje je pod wokalne wykończenie. "Games You Can Win" z Kenną to wspaniały pop w starym dobrym stylu, ale już "A Son's Cycle" z gwiazdami podziemnego rapu brzmi raczej jak szkic z zapisków, które mógł popełnić RZA na początku lat 90.
RJD2 właśnie powrócił na właściwą drogę. Wypada mieć nadzieję, że już z niej nie zejdzie, a lada moment dołączy do niego chociażby DJ Shadow, którego bardzo nam brakuje.
>
Aktualności










