Recenzja
Talib Kweli - "Gutter Rainbows"
Podziel się na facebooku! Tweetnij!Taliba Kweli zawsze wyróżniało to, że miał dużo do powiedzenia na tematy społeczne. Muzyką chciał czynić rewolucję. Czwarte solowe wydawnictwo nowojorskiego rapera nie ma z buntem nic wspólnego.
Wygląda na to, że Talibowi znudziła się rola mentora-nauczyciela i postanowił nagrać po prostu przyjemny, niekonieczne poruszający globalne tematy album.
Czy to zarzut? W sumie nie, bo płyta broni się od pierwszego do ostatniego nagrania. Raper może się pochwalić nienagannym flow, dobrał też w większości bardzo dobre bity. Sporo tu dynamiki, soulowego ciepła, funkowego ducha, a nieudane próby w klimacie oszczędnego, plastikowego Południa USA szybko idą w niepamięć. Zapamiętamy za to ładnie opowiedziane "Mr. International", poruszające "Friend and Family", mądre "Cold Rain".
Artyście może trochę stępił się pazur, ale nie oznacza to, że na bok poszła wrodzona inteligencja i wrażliwość. Raper nie chce się bić o lepsze jutro dla wszystkich, ale nie przyłożył palca do szerzenia hedonizmu. Dlatego po raz kolejny przy firmowanej przez niego płycie można postawić znak jakości.
>
Aktualności










