Recenzja
17-08-2012-16:53:02
Aesop Rock - "Skelethon"
Podziel się na facebooku! Tweetnij!Jeśli szukamy artysty, który na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat był ikoną niezależnego hip hopu, Aesop Rock jest poważnym kandydatem. Jego najnowszy album jest niczym pieczęć na dyplomie potwierdzającym klasę.
Facet, którego talent rozbłysnął na początku XXI wieku w wytwórni Def Jux, u boku El-P, aż pięć lat zbierał materiał na nowy longplay. Nie był to łatwy okres dla artysty, o czym mówi nam szczerze i bez ogródek. Czy każdego byłoby stać, żeby przyznać, że nie układają mu się relacje z ludźmi, co zaowocowało między innymi rozwodem, wyprowadzką z Kalifornii i wieloma smutnymi, pustymi wieczorami, przez które nie umiał zmobilizować się do nagrywania nowej muzyki? Jak wielu twórców potrafi skomponować całą płytę, produkując wszystkie kompozycje i nie korzystając w ogóle z gości? Aesop to potrafi. I właśnie dlatego "Skelethon" brzmi tak doskonale. Album to bolesny, trudny, muzycznie mocno przypominający to, co przygotowuje El-P (piętno eks-wydawcy i mentora jest odciśnięte wyraźnie), jednak wciągający niczym wyborna lektura. Przypomina zarazem, że w hip hopie jest miejsce na zabawę, przechwałki, kawałki imprezowe, ale też cięższe, bardziej osobiste treści. Gdy słuchamy Aesop Rocka, od razu wiemy, że obcujemy nie z kreacją artystyczną, tylko człowiekiem z krwi i kości. Z jego słabościami, problemami. Sądzę, że longplay w pełni będzie można docenić jesienią, gdy siłą rzeczy więcej będzie mroku, chłodu, jak również czasu na to, aby muzyki słuchać z większą uwagą, koncentrując się bardziej na treści, a mniej na tym czy nadaje się do zabawy. Serdecznie polecam.
>
Aktualności










