Recenzja
22-03-2019-20:00:03
Rebeka - Post Dreams
Podziel się na facebooku! Tweetnij!Ocena:
Miła, przyjemna, niezobowiązująca, ale niekoniecznie pozbawiona wyrafinowania. Nowa płyta Rebeki jest równie nienachalna, co finezyjna.
Epitety "miły", "niezobowiązujący" czy - nazywając rzecz po imieniu - "plumkający" mogą wydawać się nacechowane negatywnie. Często rzeczywiście tak jest, ale akurat nie w tym przypadku. Album "Post Dreams" to muzyczny odpowiednik relaksu, błogości, wiosny, lata, soczystych owoców, świeżej wody, pachnącej łąki. W nowych nagraniach duetu dominuje wakacyjna energia i poczucie beztroski, ale żeby nie było zbyt cukierkowo, różowo, Iwona Skwarek i Bartosz Szczęsny dodali odpowiednią dawkę melancholii.
"Fala" czy "Cavegirl", szczególnie w wersji joggingowej, to numery wprost stworzone na kolonie dla dorosłych, czyli na festiwale. Słoneczne, kolorowe, pełne werwy. Rebeka wyszła z elektronicznego kokona, dodając do syntezatorowego retrobrzmienia smyczki czy trąbkę, urozmaicając faktury, desenie. Sama elektronika też ma wiele odcieni, od pastelowo-akwarelowych, przez laserowo-migoczące po chłodno-nowofalowe. Innymi słowy teraz do zespołu bardziej pasuje etykietka indie niż electro. I to indiepop, bowiem mamy do czynienia z chwytliwymi piosenkami. Zachęcającymi do tańca, do rowerowych wycieczek, po prostu do zabawy. W niektórych momentach, szczególnie bliżej końca płyty "Post Dreams", robi się jednak bardziej refleksyjnie, nostalgicznie, wyciszająco ("Mama", "Percival").
"Post Dreams" to muzyka idealna do wspólnego słuchania ze znajomymi.
Epitety "miły", "niezobowiązujący" czy - nazywając rzecz po imieniu - "plumkający" mogą wydawać się nacechowane negatywnie. Często rzeczywiście tak jest, ale akurat nie w tym przypadku. Album "Post Dreams" to muzyczny odpowiednik relaksu, błogości, wiosny, lata, soczystych owoców, świeżej wody, pachnącej łąki. W nowych nagraniach duetu dominuje wakacyjna energia i poczucie beztroski, ale żeby nie było zbyt cukierkowo, różowo, Iwona Skwarek i Bartosz Szczęsny dodali odpowiednią dawkę melancholii.
"Fala" czy "Cavegirl", szczególnie w wersji joggingowej, to numery wprost stworzone na kolonie dla dorosłych, czyli na festiwale. Słoneczne, kolorowe, pełne werwy. Rebeka wyszła z elektronicznego kokona, dodając do syntezatorowego retrobrzmienia smyczki czy trąbkę, urozmaicając faktury, desenie. Sama elektronika też ma wiele odcieni, od pastelowo-akwarelowych, przez laserowo-migoczące po chłodno-nowofalowe. Innymi słowy teraz do zespołu bardziej pasuje etykietka indie niż electro. I to indiepop, bowiem mamy do czynienia z chwytliwymi piosenkami. Zachęcającymi do tańca, do rowerowych wycieczek, po prostu do zabawy. W niektórych momentach, szczególnie bliżej końca płyty "Post Dreams", robi się jednak bardziej refleksyjnie, nostalgicznie, wyciszająco ("Mama", "Percival").
"Post Dreams" to muzyka idealna do wspólnego słuchania ze znajomymi.
Lista utworów:
- 1. India00:04:31
- 2. Cavegirl00:03:18
- 3. Elesi00:03:58
- 4. Fale00:03:56
- 5. Zachód00:03:58
- 6. The Last Episode00:03:24
- 7. Cavegirl (jogging version)00:05:10
- 8. Percival00:03:25
- 9. We Will Love You00:04:10
- 10. Światła00:05:14
- 11. Mama00:04:26
autor: Anna Szymla
>
Aktualności










