Recenzja

23-09-2019-00:00:06

Korn - The Nothing

Podziel się na facebooku! Tweetnij!

Ocena:

U Korna muzycznie w zasadzie bez większych zmian i w sumie to dobrze. Choć tak naprawdę, dobrze wcale nie jest.

W odróżnieniu od na przykład Slipknota, Korn na swej trzynastej płycie nie próbuje jakoś szczególnie urozmaicić swego brzmienia, nie stara się zaskoczyć jakimiś nadzwyczajnymi zmianami czy artystycznymi poszukiwaniami. Kalifornijska ekipa stosuje doskonale znane środki wyrazu, a swe kompozycje opiera na sprawdzanych patentach i obcykanych schematach ("You'll Never Find Me"). I chyba całe szczęście, bo takie granie (gdzieś z okolic chociażby "Issues") wychodzi im wciąż dobrze. Co jednak jeszcze ciekawsze, nie trąci myszką. Można by się obawiać, że klasyczny Korn w 2019 roku będzie brzmiał jak dinozaur z dawno zapomnianej epoki, tymczasem nic z tych rzeczy. Zapewne dzięki Nickowi Raskulineczowi (producent), który trzyma rękę na pulsie, "The Nothing" jednocześnie brzmi zaskakująco współcześnie i bardzo kornowo. Nie zawsze ultraciężko, ale wystarczająco, by się nie rozczarować. Same piosenki natomiast okazują się bardziej niż udane - dobrze skonstruowane, z dramaturgią, ciekawymi pomysłami aranżacyjnymi i ogromną dawką energii.

Siłą "The Nothing" nie jest jednak muzyka (a przynajmniej nie przede wszystkim), lecz emocje. Korn nigdy nie był wesołą kapelą śpiewającą o zielonych łąkach, tym razem jednak to czysty ból i rozpacz. - Poprzedniego roku przeszedłem przez piekło i musiałem to z siebie wyrzucić - tłumaczy wokalista, Jonathan Davis. - Przeniosłem te emocje na płytę. Był to rodzaj terapii dla mnie. Jedni chodzą do psychiatry, a ja mam od tego moją muzykę.

Piekło, o którym wspomniał to śmierć żony i matki. Tragedie, które odbijają się w tekstach sprawiają, że nowe utwory są szczere i niezwykle przejmujące. Numery jak "Idiosyncrasy" czy skondensowane "H@rd3r" robią kolosalne wrażenie, kiedy mamy świadomość, co przeżył wokalista Korna i gdy słyszymy jak przez zaciśnięte zęby krzyczy "God is making fun of me" czy pyta bezsilny "Tell me why my life keeps getting harder and harder and harder".

Muzycznie nowa płyta Korna jest po prostu solidna. Jeśli ktoś przez lata się nie odkochał i tym razem tego nie zrobi. Chyba jednak nigdy Korn nie był tak mroczny i poruszający. Potężna dawka metalowych emocji.


Lista utworów:

  1. 1. The End Begins00:01:31
  2. 2. Cold00:03:46
  3. 3. You'll Never Find Me00:03:41
  4. 4. The Darkness Is Revealing00:03:40
  5. 5. Idiosyncrasy00:04:39
  6. 6. The Seduction of Indulgence00:01:43
  7. 7. Finally Free00:03:53
  8. 8. Can You Hear Me00:02:53
  9. 9. The Ringmaster00:03:01
  10. 10. Gravity of Discomfort00:03:35
  11. 11. H@rd3r00:04:47
  12. 12. This Loss00:04:41
  13. 13. Surrender to Failure00:02:21

autor: Anna Szymla

Podziel się na facebooku! Tweetnij!

TAGI: Korn