Recenzja

22-09-2009-00:24:18

Röyksopp - "Junior"

Podziel się na facebooku! Tweetnij!

Trzecia studyjna, pełnowymiarowa płyta Röyksopp obnaża wszelkie słabości Torbjorna Brundtlanda i Sveina Berge. Duet mający w zamierzeniu kreowanie nowych trendów w nowoczesnej muzyce elektroniczno-popowej, ogranicza się tylko do kopiowania starych patentów.

Adam Sztaba fot. My Place

"Junior" rozpoczyna się od słabiutkiego numeru "Happy Up Here", który nie dość, że brzmi jak zbiór tanich melodyjek do dzwonków telefonicznych to jeszcze zupełnie niefortunnie został wybrany na singel. Minus już na wstępie. Sytuację poprawiło "The Girl and the Robot" z Robyn, która świetnie odnalazła się w electro-popowym hiciorze. Dalej jednak jest średnio, jakbyśmy byli na huśtawce. Niezłe momenty kontrastują z kawałkami wybitnie miałkimi, dobre wokale Anneli Drecker i Karin Dreijer Andersson muszą wyciągać przeciętne kompozycje, bo muzycznie najlepsze momenty Röyksopp na "Juniorze" to akurat kawałki instrumentalne.

Torbjorn Brundtland i Svein Berge próbują na tej płycie nawiązywać do swoich starszych dokonań, łącząc je z najmodniejszymi obecnie trendami na scenie tanecznego, ambitnego popu. Efekt nie jest najlepszy, ponieważ album jest za słodki, pozbawiony charakteru i świeżości. Röyksopp nie bardzo wiedzą, w którą stronę iść. Jak grają do tańca to z za małą siłą rażenia. Jak próbują bawić się w wysmakowane, kawowe rytmy to przesadzają z agresywną elektroniką. I tak w koło Macieju...

Röyksopp zapowiedzieli na ten rok premierę jeszcze jednej płyty - "Senior". Po tym, co zaprezentowali "Juniorem" będą się musieli mocno napocić, aby odzyskać sympatię i zaufanie fanów. Druga wpadka w ciągu 12 miesięcy będzie dla nich muzycznym seppuku.

Podziel się na facebooku! Tweetnij!