Recenzja

21-09-2010-11:41:55

Gorillaz - "Plastic Beach"

Podziel się na facebooku! Tweetnij!

It's coming up, it's coming up, it's... not DARE. Kto szuka popowych uniesień, przebojów, które ubarwią jego szare życie, niech lepiej zostanie przy pierwszych dwóch albumach Gorillaz. "Plastic Beach" to już nie rozrywka, nie zabawa, lecz sztuka.
Nim ukazało się poprzednie dzieło zespołu, "Demon Days", wiadomo było, że czeka nas rzecz z kategorii genialnych i wiekopomnych. Promujące zestaw "Feeling Good inc." i "DARE" zwiastowały błyskotliwą mieszankę przebojowości i muzycznej brawury. Na najnowszym krążku nie uświadczymy tego pierwszego. Z pobocznego projektu, Gorillaz przekształciło się w główne ujście dla twórczych ambicji Damona Albarna. Słuszniej byłoby, gdyby sygnował album własnym nazwiskiem nie animowanym alter ego, ale nie o nazwę przecież chodzi.

Muzyk tradycyjnie już zuchwale miesza rozmaite dźwięki, style, bezwstydnie przekraczając granice gatunków. Czerpie, skleja, żongluje. I robi to wybornie. Dosłuchiwanie się poszczególnych elementów, które składają się na nagrania jest fascynujące. Nie sposób więc nie docenić produkcji "Plastic Beach", gdzie kosmiczna elektronika spaja się w jedno z tłustymi hiphopowymi bitami, obok których zwiewnie przemykają smyczkowe pasaże. Ciężkie rapowe numery czy świdrujące elektroniczne wygibasy to pod względem brzmieniowym majstersztyki.

Brakuje jednak melodii. Brakuje tej iskry, która z miejsca chwyta za serce. Owszem, pojawiają się kapitalne momenty, jak chociażby hipnotyzująco-wciągające "Rhinestone Eyes" czy na wskroś albarnowe "Broken". Jest też fantastyczne, najbardziej chwytliwe w zestawie singlowe "Stylo" oraz przepięknie rozwijające się "Empire Ants" z podkładem rodem z Röyksopp, okraszone kobiecym wokalem Yukimi Nagano z Little Dragon. Ewidentnie jednak nie o piosenki tu chodzi. Albarn zabiera słuchacza na swoją kolorową muzyczną wyspę, prowadząc w dźwiękowy gąszcz. To już nie ekscytująca przygoda, lecz wyprawa w nieznane.

>

Podziel się na facebooku! Tweetnij!

TAGI: gorillaz