Recenzja
30-06-2012-19:44:12
Sade - "Bring Me Home - Live 2011"
Podziel się na facebooku! Tweetnij!Można wyglądać pięknie i seksownie bez świecenia tyłkiem. Można stworzyć spektakularny show bez akrobacji w przykusych strojach i pomponów. Można nawet tańczyć w staniku na wierzchu i być elegancką. Trzeba jednak być Sade.
Co tu dużo mówić. Klasa, klasa i jeszcze raz klasa. Od pierwszych scen widać, że mamy do czynienia z dużym przedsięwzięciem, co chwilę później potwierdzają słowa Sade Adu, która mówi, że całe życie przygotowywali się do tego koncertu. Jak się okazuje, by zrealizować wspaniałe widowisko wystarczy duży ekran, kilka pomysłów scenograficznych i zdolny oświetleniowiec. Show robią wspaniale współgrające z muzyka światła (a to skąpana w czerwieniach scena, a to kontrastujące biel i czerń), falujące, prześwitujące zasłony, chmury czy wyświetlane na gigantycznym telebimie filmy z roześmianą, piegowatą Adu, tancerzami-cieniami, kolorowymi neonami albo słońcem i ogniem.
Muzycznie natomiast, muszę się powtórzyć, klasa. Wielki głos ("Pearls") i doskonała aranżacje. Cudowny saksofon ("Jezabel"), czasem fajne rockowe zaostrzenie (świetna, niemal metalowa gitara w pogłębionym o dramaturgię "No Ordinary Love"). Energia, serce, dusza. Fantastycznie rozbudowane "Is It A Crime", kapitalnie pulsujące "Paradise", niezmiennie doskonałe "The Sweetest Taboo".
Wiadomo, że DVD ma się do uczestnictwa w koncercie, jak lizanie lizaka przez folię - co najwyżej daje wyobrażenie prawdziwych doznań. Za sprawą utalentowanej reżyserki, Sophie Miller, folijka na naszym lizaku jest jednak wyjątkowo cienka. Przepięknie nakręcony film pozwala poczuć smak występu wokalistki i jej zespołu. Widać, że autorka klipów "No Ordinary Love" Sade, "Don't Speak" No Doubt, "Turn off the Light" Nelly Furtado, "Sex on Fire" Kings of Leon wie, jak pokazać emocje, jak z czegoś niepozornego stworzyć coś wielkiego czy w końcu przy całym artystycznym zamyśle nie stracić intymnego kontaktu z wykonawcą. No Ordinary Show.
Muzycznie natomiast, muszę się powtórzyć, klasa. Wielki głos ("Pearls") i doskonała aranżacje. Cudowny saksofon ("Jezabel"), czasem fajne rockowe zaostrzenie (świetna, niemal metalowa gitara w pogłębionym o dramaturgię "No Ordinary Love"). Energia, serce, dusza. Fantastycznie rozbudowane "Is It A Crime", kapitalnie pulsujące "Paradise", niezmiennie doskonałe "The Sweetest Taboo".
Wiadomo, że DVD ma się do uczestnictwa w koncercie, jak lizanie lizaka przez folię - co najwyżej daje wyobrażenie prawdziwych doznań. Za sprawą utalentowanej reżyserki, Sophie Miller, folijka na naszym lizaku jest jednak wyjątkowo cienka. Przepięknie nakręcony film pozwala poczuć smak występu wokalistki i jej zespołu. Widać, że autorka klipów "No Ordinary Love" Sade, "Don't Speak" No Doubt, "Turn off the Light" Nelly Furtado, "Sex on Fire" Kings of Leon wie, jak pokazać emocje, jak z czegoś niepozornego stworzyć coś wielkiego czy w końcu przy całym artystycznym zamyśle nie stracić intymnego kontaktu z wykonawcą. No Ordinary Show.
>
Aktualności










