Recenzja

11-03-2014-21:06:51

Frontside - "Sprawa jest osobista"

Podziel się na facebooku! Tweetnij!

Trzecią dekadę istnienia sosnowicki Frontside zaczął od stylistycznej wolty. Muzycy zabawili się w metalcore'owców, którzy przebrali się za pudel metalowców i hard rockowców.
Kij ma dwa końce, a przed ryzykownym krokiem warto pomyśleć o tym, jakie skutki może przynieść. Jak zwykle przed skreśleniem recenzji poszperałem trochę w sieci, a w niej stosunek wyważonych, pozytywnych komentarzy tych, którzy zrozumieli, o co Frontside chodziło, do totalnego oburzenia, jest na korzyść drugiej opcji. Pokazanie ortodoksom metalcore'a/deathcore'a środkowego palca, zrodziło duży hejt i to można było przewidzieć. Zabawienie się w odejście od utartego schematu, dla mnie, przyznaję, na dłuższą metę dość męczącego, i przekazanie słodko-gorzkiej prawdy o Polsce i Polakach w taki sposób jak na "Sprawa jest osobista", jest zabiegiem trafionym. Oczywiście, ci, którzy nie tolerują bycia przez chwilę niepoważnym, puszczania oka, są zamknięci tylko na pewien sposób przekazu, nie powinni po ten krążek sięgać, bo tylko im ciśnienie skoczy.

Fronstide przeniósł się stylistycznie do czasów sceny na Sunset Strip w Los Angeles, rządzonej przez Mötley Crüe, Poison et consortes, złotych czasów pudel metalu, soczystego hard rocka i klasycznego heavy. "Sprawa jest osobista" kipi rockandrollowym luzem i pozytywną energią, jest puszczeniem do nas oka, robieniem sobie jaj ("Legenda"), ale także powiedzeniem: "Jeśli się nie podoba, to fuck off!". Ten pozytywizm gaszą teksty, w których trochę do śmiechu jest, lecz przeważa gorzka refleksja. Faktem jest niezaprzeczalnym, że "Sprawa jest osobista" to płyta, której świetnie się słucha. Z chwytliwymi refrenami, paroma naprawdę znakomitymi kawałkami, które mają szansę sporo namieszać, jeśli radiowcy odważą się przeznaczyć im trochę anteny. "Ewolucja albo śmierć" z udziałem Piotra Roguckiego z Comy (z cytacikiem z "Voodoo Chile" Hendriksa oraz saksofonem), "Mieć czy być", w którym pojawia się Ola Kasprzyk, znana z "The Voice Of Poland", "Jaki kraj taki rock'n'roll", zilustrowana prześmiesznym klipem "Legenda", "Polska" z klawiszem jak z lat 80. - to są naprawdę dobre piosenki. I wielkie brawa dla Darona oraz Dzwonka za świetne gitary na albumie. Popełniliście oszustwo niemal doskonałe (śmieję się).

Czy Frontside wytrzyma wylewający się hejt? Czy za pół roku nie będzie żałował, że nie poprzestał na wypuszczeniu dwóch, trzech kawałków w formie prezentu dla fanów, dla pokazania "jesteśmy poważni i o poważnych sprawach śpiewamy, lecz stać nas również na coś takiego"? Zobaczymy. Nie byłem ortodoksem deathcore'a/metalcore'a, pudel metalu i hard rocka słuchałem, więc transformację kupuję. Obawiam się jednak, że grupa może tym albumem wielu fanów stracić, a na pewno wielu do siebie zrazić. Jeżeli to miała być, a podejrzewam, że miała, jednorazowa przygoda, trzeba będzie mocno się starać, by odbudować pozycję. Choć nie obraziłbym się, gdyby Frontside przy takiej muzyce, jaka jest na "Sprawa jest osobista" pozostał. Zmiana rodzi hejt, ale bez zmiany postęp jest niemożliwy.

>

Podziel się na facebooku! Tweetnij!

TAGI: frontside