Recenzja
16-04-2013-23:49:51
James Blake - "Overgrown"
Podziel się na facebooku! Tweetnij!Znacie to uczucie, kiedy robicie głęboki wdech, a następnie długi wydech? Tak właśnie brzmi nowa płyta Jamesa Blake'a.
Jest coś w "Overgrown", co sprawia wrażenie, jakby z artysty zeszło wielkie ciśnienie. Jakby zniknął stres, a pojawiło się uczucie ulgi. Blake brzmi na zrelaksowanego, rozluźnionego. Mnóstwo na tym albumie powietrza, przestrzeni. Weźmy chociażby "I Am Sold" - numer, który oddycha i szybuje, a między jego dźwiękami znajdują się przepastne hektary. To właśnie te elementy tworzą największą różnicę w porównaniu z imiennym debiutem artysty sprzed dwóch lat.
Muzycznie też jest nieco inaczej. "Overgrown" jest bardziej zróżnicowanym materiałem. Owszem, Blake nadal celuje w minimalistyczną elektronikę okraszoną pełnym emocji, kruchym wokalem, ale tym razem bardziej zadbał o detale, ornamenty, cieniowania i wielowymiarowy, głębszy dźwięk. Większy nacisk położył na soulowy rytm ("Retrograde"), momentami nieco ocieplił swą muzykę ("Digital Lion"). Bardziej urozmaicił styl i brzmienie, czego najprostszym przykładem zapętlone "Take A Fall For Me" z gościnnym udziałem rapera RZA.
Słychać, że James Blake dobrze czuje się z tym, co nagrał, słychać tę lekkość wynikającą z zadowolenia. To wypuszczone z ulgą powietrze. Anglik miał powiedzieć, że dopiero "Overgrown" to płyta prawdziwie jego. Może być w tym nieco kokieterii, nieco marketingowej taktyki przed testem tzw. drugiej płyty, ale na kłamstwie trudno artystę przyłapać.
Muzycznie też jest nieco inaczej. "Overgrown" jest bardziej zróżnicowanym materiałem. Owszem, Blake nadal celuje w minimalistyczną elektronikę okraszoną pełnym emocji, kruchym wokalem, ale tym razem bardziej zadbał o detale, ornamenty, cieniowania i wielowymiarowy, głębszy dźwięk. Większy nacisk położył na soulowy rytm ("Retrograde"), momentami nieco ocieplił swą muzykę ("Digital Lion"). Bardziej urozmaicił styl i brzmienie, czego najprostszym przykładem zapętlone "Take A Fall For Me" z gościnnym udziałem rapera RZA.
Słychać, że James Blake dobrze czuje się z tym, co nagrał, słychać tę lekkość wynikającą z zadowolenia. To wypuszczone z ulgą powietrze. Anglik miał powiedzieć, że dopiero "Overgrown" to płyta prawdziwie jego. Może być w tym nieco kokieterii, nieco marketingowej taktyki przed testem tzw. drugiej płyty, ale na kłamstwie trudno artystę przyłapać.
>
Aktualności










